"Strona oficjalna tak się ma do nieoficjalnej,
jak telewizja publiczna do prywatnej"
Paweł Poppe
Zjazd Cintryjski
W dniach 16-18 listopada 2000 miał miejsce "Zjazd Cintryjski", czyli
odbywająca się w Malborku wyjazdowa impreza członków listy dyskusyjnej
Sapek. Centralnym punktem programu było spotkanie z aktorami i członkami
ekipy filmowej realizującej film "Wiedźmin". Spotkanie to miało miejsce w
sobotni wieczór i trwało przeszło dwie godziny.
Nas, fanów, było około trzydziestu. Wśród gości znaleźli się: reżyser
Marek Brodzki, II reżyser Ewa Brodzka, scenarzysta Michał Szczerbic, producent Paweł Poppe,
odpowiedzialne za kostiumy Małgorzata Stefaniak i Ewa Helman, grający
tytułową rolę Michał Żebrowski oraz dwójka innych aktórów.
Prym w rozmowie wiódł Michał Szczerbic. Z nieznanych bliżej przyczyn
uznawał nasze pytania dotyczące scenariusza za personalne ataki na siebie
i zamiast rzeczowo odpowiadać, budował wielopiętrowe dygresje, podczas
których wielokrotnie zbliżał się do granicy dobrego smaku. Sapki stanęły
na wysokości zadania i nikt nie podjął pyskówki, choć chwilami zażenowanie
i niesmak były dominujące. Staraliśmy się gościowi nie przerywać więc
nawet odpowiedź na proste pytanie o tytuły odcinków kończyła się
rozważaniami na temat wad narodowych Polaków. Bardzo nieprzyjemna była
chwila, gdy Szczerbic oskarżył nas (jak wiadomo bezpodstawnie) o kradzież
scenariusza, którego fragmenty publikujemy. Potem zdał sobie chyba sprawę
z popełnionego nietaktu, bo zaczął zachowywać się poważniej.
Zupełnie inaczej rozmawiało się z Markiem Brodzkim i Pawłem Poppe, którzy
potrafili spojrzeć na swoje dzieło z dystansu, wczuwając się w nasze
oczekiwania i wątpliwości. Szczególne zrozumienie i znajomość sapkowego
klimatu zaprezentował pan Marek, który odzywał się rzadziej, acz znacznie
bardziej zrozumiale i rzeczowo niż scenarzysta.
Po czterdziestu minutach musiał nas opuścić Michał Żebrowski, który udawał
się na długotrwałe farbowanie włosów. Wcześniej zdążył odpowiedzieć na
pytania dotyczące swej roli, techniki aktorskiej i takich tam.
Dowiedzieliśmy się m.in., że nie będzie albumu "Zakochany wiedźmin", bo
Michał w tym filmie nie zaśpiewa. Żebrowski był rozluźniony i mówił z
sensem, chociaż kilkukrotnie odpowiadał okrągłymi, "wywiadowymi" zdaniami
nie niosącymi żadnej treści.
Gdy mając w pamięci donos o wykreśleniu scen erotycznych pytaliśmy
filmowców, czy filmowa Yennefer wypowiada kwestię "jejku jej", Żebrowski
odpowiedział "bezustannie". Spotkało się to z entuzjastycznym aplauzem
żeńskiej części zgromadzonych. Na ile zorientowaliśmy się z niejasnych
odpowiedzi na jasne pytania, sceny miłosne nie zostały skreślone
całkowicie. Nie mamy jednak chyba co liczyć na zbytnią dosłowność przy
ukazywaniu sytuacji erotycznych.
Dowiedzieliśmy się, że w poszukiwaniu planów zdjęciowych zrezygnowano z
Tatr na rzecz Karkonoszy, gdzie dogodnych plenerów jest więcej a
ukształtowanie terenu i horyzont lepiej wyglądają w obiektywie. Zdjęcia na
Śnieżce miały już miejsce, ekipa powróci tam gdy spadnie śnieg. Część scen
powtórzy się w filmie kinowym i serialu.
Wśród zadawanych pytań nie mogło zabraknąć dwóch tematów od dawna
burzących serca i umysły fanów: driada przy ognisku i wiedźmin w hełmie. Z
ulgą przyznajemy, że przedstawione wytłumaczenia są wysoce zadowalające.
Driada Morenn widoczna na zdjęciu jest umierająca. Geralt chwilę wcześniej
wyciągnął jej z piersi strzałę i opatrzył ranę. Morenn nie
jest w stanie protestować, zresztą nie wypada jej złorzeczyć swemu
wybawcy, w którym jest zakochana. Marek Brodzki podkreślił wyraźnie, że w scenach z Brokilonu na
pewno nie będzie driad pląsających wokół ognisk.
Kwestia hełmu i kolczugi, w których paraduje Geralt, jest bardziej złożona
i wiąże się ściśle z dwoma odcinkami serialu napisanymi przez Szczerbica.
W zamyśle tego ostatniego wiedźmini byli pierwotnie rycerzami, jednak
profesja przez lata ewoluowała i w chwili obecnej mali wiedźmini są
wychowywani i trenowani przez kapłanów (którzy przeprowadzają chłopcom
pranie mózgów) oraz wojowników (trenujących młodzików na pozbawione emocji
maszyny do zabijania potworów). Vesemir, przybrany ojciec Geralta, promuje
model szkolenia kładący nacisk na zwinność i szybkość. Reszta kadry i
adeptów jest temu niechętna, dlatego chcą wystawić Geralta na próbę.
Zgodnie z tradycją Geralt musi wystąpić w hełmie i kolczudze, które
ograniczą mu pole widzenia i swobodę ruchów. W całym filmie Geralt tylko
dwukrotnie założy hełm, nie jest to więc jego standardowy ekwipunek. Sapki
słysząc to wydały zbiorowe "uffff".
Słownictwo będzie złagodzone. Yarpen Zigrin nie skomentuje zwycięstwa
złotego smoka nad Eyckiem stwierdzeniem "o kurwa", w filmie tego typu
słowa nie wystąpią. Intencją jest chronienie młodych przed wulgaryzmami. Stwierdziliśmy, że po
"Psach" nie ma już chyba kogo chronić. Żebrowski wdał się w niezbyt jasne rozważania na temat
"Psów" i związku poziomu językowego z poziomem artystycznym, ale nie podjęliśmy tematu.
Sylvia spytała o cenę praw do ekranizacji opowiadań, lecz tego z
oczywistych względów się nie dowiedzieliśmy. Potem pytaliśmy, które ze
znanych nam obiektów zdjęciowych odpowiadały lokalizacjom książkowym.
Marek Brodzki mówił, że Malbork grał głównie Cintrę, choć nie tylko.
KoLeC spytał, czy chodzi o "Kwestię ceny" czy "Coś więcej". Brodzki
odpowiedział bez zastanowienia: "Kwestia ceny". Szczerbic gwałtownie
poruszył się i spytał z paniką w głosie "Jaka cena?". Reżyser załapał sens
pytania momentalnie, scenarzyście trzeba było wyjaśniać. To między innymi
dlatego uznaliśmy Marka Brodzkiego za "swojaka", Szczerbic jest na razie
od tego bardzo daleki.
Żenująca była scena, gdy Michał Szczerbic chciał błysnąć dowcipem. Spytał
z udawanym zdziwieniem "A to wy nie jesteście ten Komitet Obrony?". Jeśli
nie żartował i naprawdę po godzinie dowiedział się z kim rozmawia, to ja
nie chcę tego wiedzieć. Gdy Szczerbic powiedział "to będzie film nie dla
was", Poppe natychmiast poprawił go mówiąc "nie tylko dla was", co
spodobało się nam daleko bardziej. Brodzki obiecał, że na pewno znajdziemy
w filmie "nasze" sceny, dialogi i sytuacje.
Szczerbic i panie od kostiumów uparcie odmawiały zrozumienia faktu, że
Wiedźminland nie jest ziemskim średniowieczem. Gdy omawialiśmy kostiumy i
scenografię, co chwila słyszeliśmy "przecież w tamtych czasach...".
Jeszcze gorzej było podczas komentowania stroju elfów. Wyżej wymienieni
nie byli w stanie ogarnąć rozumem, że elfy były piękne, dumne i wyniosłe a
ludzi miały w pogardzie i stąd wynikała ich dramatyczna sytuacja i brak
perspektyw. Koronnym argumentem pań od kostiumów było, iż osoba głodująca
nie może zachowywać godności ani być ubrana w co innego, niż łachmany,
jako przykład podano bodaj żydowskie getto. Nie wiem, na jakiej podstawie
to twierdziły, ale Sapkowskiego interpretował im chyba scenarzysta.
Czułem, że mówimy o dwóch różnych światach i dwóch różnych dziełach
literackich. Markowi Brodzkiemu trzeba przyznać, że po wysłuchaniu
argumentów obu stron przytoczył miasteczko Aedd Gynvael jako bardzo trafny
przykład pokojowej koegzystencji ludzi i żyjących w mieście elfów. To
zakończyło wątek.
Wysłuchaliśmy opowieści Szczerbica, jak to Białorusin-osiłek ścierający
się z Żebrowskim wpadł w furię i zaczął szarżować na serio. Podobno człek
ów jest kombatantem wojennym z Afganistanu. Trudno ocenić, ile w tym
prawdy, bo historia została opowiedziana już po wyjściu Michała Ż., ale
słuchało się ciekawie.
Na pytanie KoLCa: "jakie tytuły będą nosić odcinki przedstawiające
dzieciństwo i młodość Geralta" na co Szczerbic odpowiedział:
">>Dzieciństwo<< i >>Młodość<<". Brodzki natychmiast poprawił go na:
"Dzieciństwo" i "Szkolenie".
Wraz z KoLCem poskarżyliśmy się na formę i treść strony oficjalnej. Aplauz
wzbudził Brodzki, który przyznał, że Filmową odwiedza regularnie, a z
oficjalnej widział tylko czołówkę, bo "reszta się nie ładowała". Poppe
obiecał interwencję w związku z faktem, że 3/4 podstron na oficjalnej
składa się z tekstu "w budowie". Jedna z pozostałych wypowiedzi producenta
została mottem niniejszego sprawozdania. Zaapelowaliśmy, by z czołówki
strony oficjalnej zniknęło bardzo brzydkie zdjęcie wykrzywionej Yennefer.
Paweł Poppe przy kilkudziesięciu świadkach obiecał, że Filmowa będzie
otrzymywała informacje i materiały z wytwórni Heritage, aby nasza strona
mogła konkurować z oficjalną.
Spotkanie zakończyło się dużym sukcesem. Ekipa filmowców zobaczyła, że
Jedynie Słuszni Fani (TM) nie podnoszą bezmyślnych protestów, lecz żywo
interesują się filmem i jego zgodnością z oryginałem. My, fani, doceniamy
zaangażowanie Marka Brodzkiego i rzeczowe podejście Pawła Poppe. Michał
Szczerbic nie zaskarbił sobie z kilku przyczyn naszego szacunku, ale jemu
i wszystkim przybyłym jesteśmy wdzięczni za przyjęcie naszego zaproszenia
oraz odwiedzenie nas, którzy przecież postawiliśmy więcej trudnych pytań
niż wszyscy dziennikarze razem wzięci. Ma się rozumieć, że nie
ograniczyliśmy się do krytyki, Brodzki i Poppe byli bardzo radzi, gdy
jednogłośnie pochwaliliśmy obsadę ról Borcha Trzy Kawki, Calanthe czy
Nenneke.
Mamy nadzieję, że filmowcy będą odtąd w wywiadach rozróżniać "fanów" z
Komitetu Obrony od nas, członków listy Sapek i sympatyków Filmowej. Marek
Brodzki powiedział zresztą, że już tak robi.
Następne spotkanie z reżyserem i scenarzystą zaplanowaliśmy na przyszły
rok, po premierze filmu. Wtedy my powiemy im, co nam się podobało, a oni
wytłumaczą, dlaczego tak a nie inaczej wyglądały sceny i wątki przez nas
niezaakceptowane. Tymczasem zapraszamy do dalszego, częstego odwiedzania
Filmowej!
Na podstawie wspomnień KoLCa, Sylvii, Eilan, Xinth i własnych spisał
oraz do wymogów poprawności politycznej nagiął
TomasH
|