l. Pofałdowany teren. W oddali widoczne góry.
Trzej adepci wiedźmińscy (wśród nich Geralt) biegną za wiedźminem
pędzącym na koniu. Próbują go dogonić. Kiedy już jeden z nich jest blisko,
jeździec przyśpiesza. Cała grupa niknie za pagórkiem.
Wchodzi napis tytułowy.
WIEDŹMIN
Odcinek 2
NAUKA
2. Kotlinka.
Trzej mężczyźni leżą na ziemi oddychając chrapliwie. Duszą się prawie z braku tlenu. Nieopodal wiedźmin na koniu przygląda im się spokojnie.
OSBERT (na koniu)
Koniec odpoczynku. Uspokoić oddech. Medytacja!
Adepci siadają na ziemi, krzyżując nogi przed sobą. Geralt uspokaja się pierwszy. Pozostali ciągle dyszą. Wiedźmin daje im jeszcze chwilę, rozgląda się po okolicy. W tym czasie siedzący pośrodku adept imieniem Clovis sięga do pasa i wygrzebuje coś z woreczka. Przykłada dłoń do nosa i wciąga zawartość. Widzi to Geralt, następuje wymiana spojrzeń.
CLOVIS
Milcz.
Wiedźmin na koniu zwraca się ponownie ku siedzącym mężczyznom. Wskazuje na trzeciego adepta, który ciągle dyszy.
OSBERT
Ty. Ściągnij mnie z konia.
Mężczyzna podnosi się niepewnie i rusza w kierunku wiedźmina. W tym ćwiczeniu rolą pieszego jest dopadnięcie jeźdźca i jednocześnie uniknięcie kopyt i razów kija bambusowego. Uczeń próbuje tego dokonać ale nie jest w stanie. Spadają na niego ciosy kija, koń go taranuje. Kilkakrotnie pada zalany krwią, po trzecim upadku nie wstaje. Wiedźmin pokazuje ruchem ręki, aby Clovis odciągnął leżącego. Ten skwapliwie to czyni. Wiedźmin zwraca się do Geralta.
OSBERT
Ty!
Geralt wchodzi na plac. Zaczynają tańczyć wokół siebie ale przebieg pojedynku jest zgoła inny. Geralt jest bardzo szybki. To on wyzyskuje przewagę swej ruchliwości nad wolniejszymi zwrotami konia. Geralt przed koniem, straszy go, koń staje dęba. Geralt próbuje być cały czas przed koniem. Wiedźmin jest wściekły, nie może dosięgnąć pieszego.
OSBERT
Walcz ze mną tchórzu.
Geralt chwyta konia za ogłowie, ten wściekle rzuca łbem, Geralt nie puszcza. Gwałtowne wierzgnięcie sprawia, że wiedźmin jedną ręką łapie szyję konia. Geralt jakby na to czekał. Puszcza głowę konia i chwyta wiedźmina za rękę z jednoczesnym szarpnięciem. Wiedźmin wali się na ziemię z trzaskiem łamanej kości. Leży bez ruchu. Po chwili wolno i z trudem wstaje. Jego ręka zwisa bezwładnie w nienaturalnym wygięciu. Blady, z grymasem ust patrzy na Geralta po czym pokazuje zdrową ręką na konia. Kiedy Clovis przyprowadza zwierzę, wiedźmin dosiada konia.
OSBERT
Poczekacie tu na zmiennika.
Odjeżdża.
3. Płaskowyż. Widoczne góry.
Tło pod napisy początkowe.
Od strony gór, w oddali, sylwetki trzech jeźdźców. Zbliżają się. Widać coraz wyraźniej, że są to kobiety ubrane w stroje wiedźmińskie, w pełni uzbrojone. Gdyby nie długie włosy pod przepaskami trudno byłoby je rozpoznać. Pierwsza jedzie Adela (mały Geralt uratował jej kiedyś życie jako dziecku, na pobojowisku przy zwłokach matki). Jest piękną kobietą ale w oczach, w twarzy rysują się już cechy wspólne wiedźminom - to nieruchoma i obojętna maska, chłód i bezwzględność.
4. Kotlinka.
Geralt obmywa twarz rannego adepta. Opatruje jego rany posypując je proszkiem i osuszając kawałkiem płótna. Clovis, rozwalony leży na pagórku przygadując Geraltowi. Twarz ma pobladłą, skurczoną, źrenice nienaturalnie rozszerzone. Widać, że jest pod działaniem specyfików dopingujących, które zażył.
CLOVIS
Oni ci tego nie wybaczą. Koniec z tobą. Koniec z Geraltem, wielkim mistrzem miecza. Doigrałeś się.
GASCADDEN
Zamknij się Clovis!
CLOVIS
To ty się zamknij! Twój sposób walki to jej unikanie, ucieczka i podstęp. Bijesz się niehonorowo jak... jak... jakiś...
Geralt się prostuje.
GERALT
Bo nas źle szkolą. Nie uczą w ogóle taktyki. Jak będziesz walczył z bestią, ze zmutowanym potworem? Sądzisz, że on będzie przestrzegał naszych zasad. Że będzie czekał cierpliwie, aż wyzwiesz go na miecze? Jeśli tak będziesz myślał, to pierwsza mantikora rozwlecze twoje flaki po lesie.
CLOVIS
No proszę. Jak zwykle jajo mądrzejsze od kury. Ciekawie będzie, jak rada się dowie, że pyskujesz na nich.
GASCADDEN
A kto im doniesie. Pewnie ty?
Clovis zrywa się i dobiega do leżącego, chce go kopnąć. Gerałt staje przed nim.
GERALT
Zostaw go.
CLOVIS
Ty mi zabronisz?
GERALT
Uspokój się. Za dużo się nawąchałeś.
Clovis odskakuje o dwa kroki i wydobywa miecz. Młodzi mężczyźni cofają się przed furiatem. Wszyscy są tak zaabsorbowani, że nie widzą zbliżających się trzech wiedźminek. Pierwszy spostrzega je Clovis i uspokaja się; obraca się w bok i wykonuje kilka cięć mieczem, przyjmując różne pozycje szermiercze. Wiedźminki podjeżdżają bliżej, zatrzymują się.
ADELA
Pozdrowienia dla braci wiedźminów.
Geralt z kolegą podnoszą ręce na znak powitania.
GASCADDEN
Jeszcze dwa miesiące do wyzwolenia.
ADELA
No to nie zazdroszczę.
Spogląda na Clovisa, który stoi nieopodal chowając miecz.
ADELA
Bierzecie eliksiry bez preceptora? Trzeba bardzo uważać.
GERALT
Odjechał przed chwilą. Czekamy na innego.
ADELA
Bywajcie.
Geralt cały czas wpatruje się w Adelę. Jej widok budzi odległe, nieokreślone skojarzenia. Adela zwraca na to uwagę.
GERALT
Ja cię gdzieś widziałem. Jak ci na imię?
ADELA
Nie widziałeś mnie.
Adela spina konia. Geralt zafascynowany patrzy za odjeżdżającymi. Clovis podchodzi do niego śmiejąc się rubasznie.
CLOVIS
Co za bzdury.
(przedrzeźnia)
Jak masz na imię? My się znamy? Jesteś głupi. To są kobiety. Wiesz do czego one służą ludziom?
Wykonuje obsceniczny gest. Geralt odwraca się i z całej siły wali go pięścią w zęby.
5. Izba Vesemira.
Vesemir spoczywa na pryczy, okryty skórami. Jest wyraźnie chory. Stary wiedźmin (z l-go odcinka posłaniec Vesemira) podaje kapłanowi kubek gorącego naparu. Obaj postarzeli się mocno. Vesemir dożywa swoich dni, natomiast wiedźmin jest rześkim starcem, suchym i łykowatym.
VESEMIR
To wszystko?
Starzec kiwa głową.
VESEMIR
Gdzie on jest?
STARY WIEDŹMIN
Czeka.
VESEMIR
Niech wejdzie.
Do izby wchodzi Geralt, pochyla się, całuje rękę kapłana. Zapada milczenie.
VESEMIR
Smucisz mnie Geralcie. Dałeś się ponieść emocjom. Najgorsze co może się przydarzyć wiedźminowi spod znaku wilka to brak opanowania. Emocje i uczucia, agresja i nienawiść są domeną ludzi i... dzikich bestii. My zmieniliśmy twoją ludzką naturę abyś nigdy nie poddawał się prymitywnym odruchom i abyś dzięki temu przeżył i mógł zwyciężać.
(po chwili milczenia)
Czemu to zrobiłeś?
GERALT
Nie wiem, nawet nie pamiętam jak to się stało. On... kiedy odjechały, Clovis powiedział coś, do czego kobiety się nadają i co się z nimi robi.
VESEMIR
Przyznaję - obrzydliwe. Ale nadal nie rozumiem. Czy znałeś jakieś kobiety? Nie.
GERALT
Czasem w snach pojawia się twarz... chyba matki, jak coś mówi do mnie. I jeszcze Adela, ta którą znalazłem kiedy Gwido zabił jej matkę. Wiedźminka, która dziś przyjechała to Adela. Poznałem ją... Ona mnie nie poznała.
Zapada cisza. Vesemir spogląda pytająco na starego wiedźmina. Ten kiwa głową.
VESEMIR
Kiedy staniesz się wiedźminem, kiedy otrzymasz talizman i miecze, przyjdziesz do mnie. Powiem ci wtedy coś ważnego. A teraz przyrzeknij, że nigdy nikomu nie powiesz o swoich snach i pochodzeniu Adeli.
GERALT
Przyrzekam.
Geralt całuje rękę Vesemira i wychodzi na jego znak. Obaj mężczyźni zostają sami.
VESEMIR
Dopilnuj, aby nic mu się nie stało. Musi stąd wyjechać jak najszybciej po ceremonii.
6. Nad strumieniem - ranek.
Geralt prowadzi konia do wodopoju. Przy strumieniu Adela, szoruje ciało szczotką w lodowatej wodzie. Jest zupełnie naga. Geralt jest zbyt blisko, aby mógł się wycofać. Adela go spostrzega. Skończyła mycie i wychodzi ze strumienia patrząc na Geralta. Geralt odwraca głowę. Ta reakcja zaciekawiają.
ADELA
Co, nie poznajesz mnie? Mówiłeś, że się znamy.
GERALT
Pomyliłem się.
ADELA
A skąd ty mógłbyś znać kobiety?
GERALT
Nie znam ich. Ale... nie wiedziałem, że jesteś kobietą. Mówili, że są tacy mali, długowłosi wiedźmini jak ty.
Adela patrzy z niedowierzaniem. Uśmiecha się lekko. Zaczyna się ubierać.
ADELA
No to się kąp. Ja popatrzę teraz na ciebie.
Geralt rozbiera się. Ściąga bluzę, koszulę, potem buty.
GERALT
Nie chcę. Odejdź!
Adela podchodzi do Geralta. Obniża wzrok w kierunku jego spodni. Dotyka ręką zgrubienia.
ADELA
O bracie wiedźminie, chyba nie jesteś wiedźminem!
Geralt odwraca się zawstydzony.
GERALT
Są różni wiedźmini. Ja jestem taki.
ADELA
Wiedźmini są aseksualni. Ty nie jesteś. Dlaczego?
Geralt odwraca się do niej.
GERALT
Nie wiem, naprawdę nie wiem.
Ona patrzy przez chwilę w oczy Geralta, potem odchodzi.
7. Kaer Morhen - plac.
Na placu, przed świętymi jaskiniami siedzą w hierarchicznym porządku kapłani, wiedźmini, mistrzowie, adepci i uczniowie. Na podwyższeniu Vesemir na karle, skulony, z drżącymi rękami. Przemawia naczelny wiedźmin Sorel, który kontynuuje rozpoczęte wcześniej przemówienie.
SOREL
Przybyli do nas zza gór Morhen nasi młodzi pobratymcy - mali wiedźmini. Są inni niż my, ale równie dzielni. Zostaną z nami. Niech będzie przy nich nasza przyjaźń i nasza przysięga wiecznej pomocy.
Zgromadzeni wydają okrzyk.
SOREL
Już niedługo zechcemy wyzwolić do cechu wiedźmińskiego Clovisa, Gascaddena i Geralta. Zarządzam pokaz walki. Niech któryś z was wybierze sobie partnera z tych trzech kandydatów.
Adela występuje przed Sorela. Przechodzi wzdłuż trzech mężczyzn, stojących przed szeregiem całej szkoły. Zawraca i ponownie idąc przygląda się im. Wskazuje na Geralta.
ADELA
Ty.
SOREL
Cofnąć się!
Zgromadzenie cofa się o dziesięć kroków. Na plac występuje Geralt z bambusowym mieczem. Taki sam ma Adela.
SOREL
Zaczynać!
Adela i Geralt okrążają się. Adela przycina, natychmiast odskakując. Widać, że zna się na rzeczy. Okrąża Geralta. Ten stoi w miejscu obracając się w kierunku wiedźminki. Zaczyna się uśmiechać - ale to raczej grymas, prowokujący i paskudny (według określenia A.Sapkowskiego). Adela naciera, znów trafia w próżnię. Geralt błyskawicznie robi ewolucje mieczem. Ruchy są tak szybkie, że prawie ich nie widać. Straszy skutecznie Adelę.
ADELA
Walcz normalnie!
GERALT
Co jest normalne?
Adela znowu naciera, unik Geralta i klepnięcie lekkie kijem w jej pośladek. Adela przewraca się. Wstaje wściekła i przybiera postawę szermierczą. Atakuje ponownie. Geralt zawirowuje całym ciałem jak toreador. Dwa szybkie cięcia Adeli mijają go o włos. Teraz on jakby od niechcenia tnie od dołu. Adela pochylona odsłania kark. Geralt pozoruje cios ale go nie zadaje. Byłby to cios kończący walkę i takiego orzeczenia spodziewa się Geralt spoglądając na Sorela. Ten jednak milczy. Olbrzymia przewaga techniki i szybkości adepta jest dla wszystkich oczywista. Adela korzysta z chwili nieuwagi i zawirowuje chcąc zadać cięcie z obrotu ale Geralt uprzedzając atak doskakuje do niej i chwyta ją w pasie przyciskając mocno. Zaskoczona stoi bez ruchu wpatrując się w Geralta.
ADELA
Puść!
Geralt podrywa ją z ziemi i po dwukrotnym obrocie wypuszcza. Adela kręcąc się jak bąk pada na ziemię. Bambusowy miecz wypada z ręki. Kiedy chce go podnieść stopa Geralta przyciska miecz do ziemi. Geralt zadaje pozorowany cios nad głową dziewczyny demonstrując jeszcze raz końcowe cięcie. Odsuwa się i skłonem głowy sygnalizuje koniec walki.
SOREL
Nie było skrzyżowania mieczy i nie było cięcia. Walczyć dalej.
GERALT
Panie. To nie jest walka na śmierć i życie. Przecież wygrałem.
SOREL
Ty zarozumiały durniu. To rozkaz!
Zażenowana Adela zbliża się do Geralta. Ta dziwna sytuacja napawa ją niesmakiem. Wie, że Geralt ma rację. Jego kunszt szermierczy wzbudza podziw. Chce mu pomóc.
ADELA (półgłosem)
Unieś miecz. Proszę!
Geralt po chwili podnosi kij przyjmując zasłonę przed cięciem z góry. Kiedy Adela tnie Geralt błyskawicznie zdejmuje zasłonę. Niezbyt silny cios spada na jego ramię. To kończy definitywnie pokaz.
SOREL
Geralt do mnie! Za godzinę stawisz się przed radą wiedźminów.
8. Enklawa wiedźmińska Kaer Morhen.
Na polance, przed widocznymi grotami w skałach trwa sąd nad Geraltem oraz jego dwoma towarzyszami Clovisem i Gascaddenem. Pięciu mistrzów wiedźmińskich siedzi na dębowych ławach ustawionych w lekki półokrąg. Rozprawa trwa już jakiś czas, właściwie się kończy. Sorel - przełożony rady - podsumowuje zarzuty.
SOREL
Czy przyznajecie się do bójki i niedozwolonego zażycia mikstur.
Wszyscy trzej adepci odpowiadają kolejno:
CLOVIS, GASCADDEN, GERALT
Przyznaję się, przyznaję się, przyznaję się (lub: tak, tak, tak).
SOREL
Zarządzamy karę placu przez dwie noce i dwa dni. Od dziś. Wy dwaj odejdźcie, pozostaje Geralt, jego sprawa jest poważniejsza. Dziś w czasie pokazu ośmieliłeś się odezwać i nie wykonałeś mojego rozkazu. A jeśli już wykonałeś to krnąbrnie i ośmieszająco. Poderwałeś autorytet rady wobec całego zgromadzenia i ośmieliłeś się na krytykę zasad kanonu wiedźmińskiego. Za to możemy skazać na śmierć. Po drugie twój sposób walki podważa jej honorowe reguły. Stosujesz podstęp, kuglarskie sztuczki, unikasz starcia. W ten sposób doprowadziłeś do kalectwa własnego preceptora. To też ciężki zarzut. Co masz na swoje usprawiedliwienie?
Geralt zastanawia się przez moment.
GERALT
Przyznaję się do pierwszego zarzutu... Ale nie chciałem żeby tak to wyglądało jak powiedzieliście panie. Jakoś to głupio wyszło.
SOREL
Nie rozumiem.
GERALT
Mówią, że ci mali wiedźmini to kobiety i że oni słabo się biją. Siły mają tyle co dziecko. No to zacząłem myśleć, że to głupio żebym bez powodu okładał kijem dziecko albo taką kobietę, że to niehonorowo bić słabszego. Ale zawiniłem, wiem.
Wiedźmini uśmiechają się. Jeden nawet parska śmiechem.
SOREL
Skąd wiesz, że to są kobiety?
GERALT
Wszyscy tylko o tym gadają. Są inaczej zbudowane i mają inne zadania niż wiedźmini. Ale... nikt nie wie jakie.
Ponowne uśmiechy członków rady.
GERALT
Co do samej walki, to działam trochę instynktownie. Może jest w tym przebiegłość ale myślę tak: mamy walczyć z potworami i umiejętności walki z ludźmi mogą się nie przydać skoro ludzi mamy tylko ochraniać. A bestie mutują podobno bardzo szybko, są nieprzewidywalne.Więc jedyna szansa to ocenić możliwości przeciwnika na początku jego walki, jego szybkość i jego słabe strony. Stąd pozorne unikanie, schodzenie z linii. Nie chcę, żeby on wiedział o mojej sile i szybkości. Niech myśli, że jestem słaby, niech mnie zlekceważy. Wtedy popełni błąd... A z preceptorem. Nie wiem co mógłbym zrobić inaczej. Miałem go zrzucić z konia.
Wśród członków rady panuje dłuższa cisza. Argumenty Geralta zrobiły silne wrażenie. Także jego postawa, widoczna prawdomówność.
SOREL
Wyrok zapadnie później. Odejdź.
GERALT
Czy mogę coś jeszcze powiedzieć?
SOREL
Mów.
GERALT
Gascadden w niczym nie zawinił.
SOREL
Mogłeś to powiedzieć przed wyrokiem. Zawiniliście wszyscy. On bo zataił prawdę, Clovis się naćpał i narozrabiał, a ty dałeś mu za mocno w zęby. Ale żaden z was nie powiedział prawdy.
9. Kaer Morhen - plac. Noc.
W strugach deszczu "na baczność" stoją trzej młodzi mężczyźni. Będą tak stać dwie doby. Kilku wiedźminów i adeptów, także Adela, stoją o kilkanaście kroków od skazańców. Clovis ma spuchniętą twarz, popękane usta po uderzeniu Geralta. Gascadden wygląda podobnie. Jego świeże rany, pod wpływem deszczu zaczynają ponownie krwawić. Geralt ma zamknięte oczy. Wprowadza się w trans, który umożliwi mu zniesienie katorgi. W grupie wiedźminów znajduje się Klef, instruktor wiedźmiński. Obok stoi młody wiedźmin, też instruktor.
MŁODY WIEDŹMIN
Osbert jest skończony. Nie będzie już władał ręką.
KLEF
To ścierwo.
Klef zbliża się do Geralta i przypatruje mu się ponuro. Spluwa mu pod nogi i odchodzi. Kiwa ręką na kilku młodych wiedźminów. Znikają w ciemności.
10. Izba Sorela.
Jak wszystkie wnętrza Kaer Morhen pokój jest skromnie urządzony. Prycza i podstawowe sprzęty. Od cel kapłanów różni go jednak broń zawieszona na ścianie, parę hełmów, maska bojowa i skóry dzikich zwierząt. Przed nim stoi trójka wyprężonych instruktorów.
SOREL
Tak więc przez dwa dni zajmiecie się grupą Osberta. Klef! Ty poprowadzisz ćwiczenia w górach. Przydzielam ci Geralta. Wy dwaj bierzcie tamtych.
MŁODY WIEDŹMIN
Wyrażam wątpliwość panie czy będą zdolni. Nawet nie każdy wiedźmin zdaje tę próbę.
KLEF
Geralt będzie zdolny. Dopilnuję.
Wzrusza lekko ramionami.
KLEF
Co roku są ofiary wśród nas... Choćby Osbert.
Klef i Sorel patrzą sobie w oczy i znajdują porozumienie.
SOREL
To prawda. Nasza misja jest ryzykowna. Nikt nie zagwarantował nam spokojnej starości.
11. Kaer Morhen plac. Dzień.
Skazańcy stoją na swoich miejscach. Geralt wyprostowany z zamkniętymi oczami. Clovis i Gascadden mają spuszczone głowy. Do stojących podchodzi Sorel w asyście dwóch mistrzów, członków rady wiedźmińskiej.
SOREL
Rada rozpatrzyła zarzuty wobec ciebie Geralcie. Uznała, że jesteś winien braku zdyscyplinowania i zuchwalstwa czym naruszyłeś zasady naszego zgromadzenia. Co do sposobu walki, uznano wiele z twoich argumentów ale nie wszystkie. Inaczej się bowiem walczy z ludźmi starszej krwi i renegatami, a inaczej z potworami. Z trzeciego zarzutu - niehonorowego ataku na preceptora Osberta zostajesz uwolniony. Rada udziela ci jedynego i ostatniego ostrzeżenia. Nie otrzymasz talizmanu, jeśli nie będziesz przestrzegał zasad honoru i kodeksu. Zrozumiałeś?
Geralt kiwa głową. Wiedźmini odwracają się i odchodzą. Wśród stojących wokół wiedźminów i adeptów słychać szmer komentarzy. Są zaskoczeni łagodnym wyrokiem. Adela odnajduje oczy Geralta, uśmiecha się do niego. Geralt kwituje to lekkim drgnieniem ust.
12. Izba Vesemira.
Vesemir na pryczy w pozycji półleżącej. Czuje się lepiej. W izbie przebywa kapłan Jarrow i stary wiedźmin. Vesemir komentuje relacje starego wiedźmina dotyczące sądu nad Geraltem.
VESEMIR
To mnie niepokoi. Wyrok jest rzeczywiście łagodny ale groźba poważna. Musi się bardzo pilnować. Będzie prowokowany. Przyprowadź go zaraz po zakończeniu kary.
STARY WIEDŹMIN
Nie będzie miał przerwy. Idą od razu w góry.
JARROW
Próby telepatii lokacyjnej?
STARY WIEDŹMIN
Tak.
VESEMIR
Rozumiem. Chcą go złamać fizycznie i psychicznie.
STARY WIEDŹMIN (z uśmiechem)
Nie dadzą rady.
13. Kaer Morhen. Zmierzch.
Sylwetki trzech stojących mężczyzn. Nad nimi panorama gór pogrążających się w mroku.
14. Kaer Morhen - plac. Dzień.
Do stojących podchodzi mistrz wiedźmiński i wiedźmin Klef.
MISTRZ
Koniec kary!
Wszyscy trzej stoją jeszcze przez chwilę. Po pierwszej próbie ruchu Clovis i Gascadden padają na ziemię i wiją się na niej. Geralt ostrożnie odrywa stopy od ziemi, idzie jak paralityk.
KLEF
Za godzinę wyruszamy w góry. Bądź gotowy.
15. Wysokie góry.
Sylwetki dwóch mężczyzn wspinających się na tle szerokiej panoramy.
16. Na grani.
Klef podaje opaskę Geraltowi. Ten dokładnie i szczelnie przewiązuje nią oczy. Klef nakłada Geraltowi na szyję talizman.
KLEF
Będę podawał kierunki. Reszta według procedury. Ruszaj.
Geralt ostrożnie idzie granią. Z drgań powietrza, z odgłosów, powiewów wiatru, lecz przede wszystkim z odbitych fal, które emituje każde ciało, musi wyczuć niebezpieczeństwo i odnaleźć właściwą drogę.
17. W górach, nad przepaścią.
Geralt idzie wąską ścieżką między głazami. Ma zawiązane oczy. Z tyłu Klef. Geralt staje nad stromą przepaścią. Wyczuwa prąd powietrza płynący z dołu.
KLEF
Idź dalej.
GERALT
Dalej jest przepaść.
KLEF
Nic tam nie ma. Naprzód!
Geralt odwraca się, stoją teraz naprzeciw siebie. Geralt nadal z przepaską na oczach. Wiedźmin zbliża się wolno, a po chwili rzuca się na Gerałta, chcąc go zepchnąć w przepaść. Geralt łapie wiedźmina za rękę, z jednoczesnym skrętem ciała. Jego noga wypycha wiedźmina w powietrze, który przelatuje łukiem i spada na krawędź półki skalnej. Klef obsuwa się w dół i zwisa trzymając się rękami za występ skalny. Geralt zdejmuje opaskę z oczu, pochyla się nad wiszącym.
GERALT
Dlaczego?
Wiedźmin usiłuje się bezskutecznie podciągnąć, jego ręce obsuwają się po mokrej skale.
GERALT
Pomogę ci, ale powiedz dlaczego?
KLEF
Nie wiem. Taki rozkaz.
Geralt nie rusza się, czeka na dalsze wyjaśnienia.
KLEF
Fałszywy wiedźmin!
Geralt chwyta jego rękę.
GERALT
Czyj rozkaz?
KLEF
Młodszych wiedźminów. Za Osberta.
Geralt wyciąga wiedźmina.
GERALT
Co to znaczy fałszywy wiedźmin? Nie podchodź bliżej.
Wiedźmin zbliża się z widocznymi zamiarami ponowienia ataku.
GERALT
Ocaliłem ci życie. Nie rozumiesz!
KLEF
To ty nie rozumiesz. Ja muszę.
Wiedźmin rzuca się ponownie na Geralta. Sczepieni ramionami balansują na wąskiej ścieżce. Zmagają się przez chwilę nie mając pola manewru. W końcu Geraltowi wychodzi szarpnięcie z przerzutem przez biodro. Klef spada po drugiej stronie na niższą półkę skalną. Wali głową o ścianę i nieruchomieje.
18. Przed jaskiniami wiedźminów - Kaer Morhen.
Geralt niesie na plecach ciało wiedźmina. Za nim idzie już kilku wiedźminów, adeptów i uczniów. Przed wejściem powstaje zbiegowisko. Z jaskini wychodzą Sorel, za nim 2 starszych z rady. Jeden z nich bada leżącego.
MISTRZ WIEDŹMIŃSKI
Nie żyje. Ma roztrzaskaną głowę.
SOREL
Jak to się stało?
GERALT
Zaatakował mnie dwukrotnie nad przepaścią. Chciał mnie zepchnąć. Walczyliśmy. Zleciał na dół i...
SOREL
Zaatakował bez powodu.
GERALT
Żadnego.
SOREL
I my mamy w to uwierzyć. I w to, że pokonałeś doświadczonego wiedźmina.
GERALT
Mówię prawdę
SOREL
Zostaniesz uwięziony i będziesz przebywał w celi aż zwołamy sąd. Nie stawiaj oporu.
Geralt kiwa głową.
19. Sala narad.
W sali przebywają przedstawiciele dwóch rad: kapłańskiej i wiedźmińskiej. W sumie 10 osób. Pośród nich naczelny kapłan Vesemir, ze zwieszoną głową, nieruchomy. Gdyby nie ruch ręki na oparciu można by przypuszczać, że kapłan zasnął albo wpadł w omdlenie. Przemawiają wiedźmini, mówią twardo i zdecydowanie, atakują Vesemira.
SOREL
To nie jest tylko sprawa winy Geralta i sądu nad nim. Chodzi o coś ważniejszego. Geralt podważa zasady, którymi kierujemy się od lat. Zachowuje się inaczej i myśli inaczej. Pozwala sobie na samodzielność ocen i krytykę metod. A nasz kodeks wymaga bezwzględnego posłuszeństwa.
MISTRZ W1EDŻMIŃSKI II
O czym my mówimy? On zabił Klefa i okaleczył Osberta. Musi ponieść śmierć jak każdy renegat.
SOREL
Taka jest nasza wola.
Odzywa się Vesemir. Mówi z trudem, z przerwami.
VESEMIR
Od Osberta sami go uwolniliście. Ale był spisek. Gołym okiem widać, że był. Klef chciaf pomsty za Osberta. Młodzi mistrzowie chcą się go pozbyć. Dtaczego? Bo jest lepszy od nich. I wy o tym wiecie. Geralt mógł skłamać, że Klef potknął się, spadł ze skały... ale powiedział prawdę. Został zaatakowany bez powodu.
(po chwili)
Dawno nie mieliśmy tak dobrego kandydata. Został jeszcze miesiąc. Dajmy mu tę szansę.
SOREL
Nie wiesz co mówisz! Cały nasz autorytet, cały porządek zostanie przewrócony. Młodzi mistrzowie, preceptorzy nie przyjmą takiego wyroku. Zapanuje chaos.
VESEMIR
Sam sobie przeczysz. Wiedźmini muszą być zdyscyplinowani. Posłuchają cię.
SOREL
Nie ma zgody, Vesemirze. Pora, żebyś odszedł. Przekazał władzę. Jesteś chory i nie rozumiesz istoty spraw. Rada wiedźminów wnosi, aby Jarrow stał się naczelnym kapłanem.
JARROW
To nieobyczajne i niezgodne z kanonem. Rada kapłanów nie może nawet o tym myśleć.
VESEMIR
Naczelny kapłan może sam ustąpić. I uczynię tak zaraz po wyzwoleniu. Jarrow będzie moim następcą. Uwolnisz Geralta.
SOREL
Dobrze. Ale my wiedźmini nie będziemy już go szkolić. Wybrał własną drogę, niech nią idzie na zatracenie
20. Rozległa polana.
Geralt w szaleńczym cwale. Za nim w oddali, znacznie spokojniej podąża stary wiedźmin.
21. Plac ćwiczeń przy skarpie.
Sorel i jeden z mistrzów wiedźmińskich przechadzają się poniżej skarpy, na której ćwiczą uczniowie i adepci. Ćwiczenie, które wykonują, polega na wybiciu z krawędzi skarpy i zadaniu dwóch ciosów mieczem z powietrza, w czasie lotu. Spadają na piaszczystą skarpę i po przewrocie stają natychmiast na nogi. Młody mistrz wiedźmiński prowadzi ćwiczenia wydając krótkie rozkazy i ocenia ewolucje.
MISTRZ W1EDŹMIŃSKI (towarzysz Sorela)
Gwido mówił, że próba snów była dziwna. Niejednoznaczna. Ale nie pamiętam szczegółów.. Tam się pojawiały jakieś obrazy, twarze kobiet. Czekaj...
Zatrzymują się.
MISTRZ WIEDŻMIŃSKl (towarzysz Sorela)
Chyba mam!
Obydwaj oddalają się, prowadząc rozmowę, której nie słychać.
22. Przy potoku.
Geralt i stary wiedźmin siedzą przy ognisku. Gerall rozradowany, pełen życia i wigoru.
STARY WIEDŹMIN
Będziesz pobierał nauki u Vesemira
GERALT
Jakie nauki?
STARY WIEDŹMIN
Najważniejsze... Mam cię nie odstępować. Będziesz sypiał w mojej celi
Obaj odwracają się. Widzą wyjeżdżającą z kępy drzew Adelę. Adela wstrzymuje konia.
ADELA
Możesz ćwiczyć ze mną.
GERALT
Dobrze... ale nie wiem czy mi wolno
ADELA
Nie podlegam regule Kaer Morhen. Dostałam misję, wyjeżdżam wkrótce,
STARY WIEDŹMIN
Teraz ja jestem perceptorem Geralta.
Adela spogląda jeszcze na Geralta, zawraca konia i odjeżdża.
23. Cela Vesemira.
Vesemir ożywiony siedli przy prostym dębowym siole.
VESEMIR
Będziesz przychodził do mnie każdego wieczoru.
GERALT
Tak ojcze.
VESEMIR
Nie jestem twoim ojcem. Wiesz o tym?
GERALT
Tak.
VESEMIR
Opowiem ci o magii i znakach, które cię ochronią, o eliksirach i woli zwycięstwa, o przechwyceniu nienawiści przeciwnika i jej wykorzystaniu, o ludziach starszej krwi, krasnoludach i elfach, o potworach i o ludziach.
Ostatnia część zdania płynie z off-u. Obraz zmienia się i widzimy Geralta w plenerze. Glos kapłana będzie niekiedy komentował sytuacje i zdarzenia, w czasie praktycznych zajęć.
24. Wąwóz.
Geralt, za nim stary wiedźmin jadą pięknym, zalesionym wąwozem. Wokół feeria barw, światła i kwiatów a także odgłosów ptaków i zwierząt.
VESEMIR (off)
W przyrodzie jest tylko prawda. Nie podlega wartościowaniu. Nie ma złych i dobrych. Każdy chce żyć. Musisz pojąć tę prawdę, usłyszeć ją i stać się jej częścią.
Geralt z towarzyszem nikną za zakrętem jaru.
25. W górach.
Obaj podążają erzebieniem górskim. Podchodzą do skały, na której siedzi orzeł.
VESEMIR (off)
Nie patrz na oczy. Patrz w oczy, w ich głąb. Tam na dnie zobaczysz wszystko. Stracił, nienawiść, agresje, żądze mordu.
Zbliżenie oczu orła. Zbliżenie oczu Geralta. Orzeł z krzykiem odlatuje.
VESEMIR (off)
Nie trzeba zawsze zabijać. Można zmusić do uległości, lub ucieczki. Rozkazuj swoimi oczami.
26. Izba Vesemira.
Siedzą w trójkę, medytują. Stary wiedźmin chrząka.
STARY WIEDŻMIN
Nie będzie mnie kilka dni. Jadę po żywność do Tees
Vesemir spogląda na starego wiedźmina. Ten wzrusza lekko ramionami.
STARY WIEDŹMIN
Jest mało funkcyjnych wiedźminów... Tak mówią.
VESEMIR (Jest wyraźnie cierpiący)
Dziwne. Muszę pomyśleć. Zostawcie mnie. Przyjdź jak zwykle wieczorem.
27. Nad potokiem.
Geralt siedzi na głazie. Wpatruje się w wodę. Zamyślony traci poczucie rzeczywistości. Przywraca je ręka, która od tylu dotyka jego skroni. Zrywa się gwałtownie. Przed nim stoi Adela.
ADELA
Myślałam, że jesteś w transie. Zwolniłeś rytm serca?
Adela bierze jego rękę i bada puls.
ADELA
Bardzo szybki. Ja cię zaskoczyłam! O czym myślałeś bracie
GERALT
Skąd wiesz?
Adela uśmiecha się. Geralt stoi zawstydzony jej obecnością i skonfundowany, że dal się podejść. Adela bierze jego rękę i przykiada do swojej piersi. Gerali czerwony jak burak nie cofa dłoni.
ADELA
Czujesz? Bije bardzo wolno. To normalny rytm serca wiedżmina.
Adela odsuwa się.
ADELA
Gdzie twój opiekun?
GERALT
Wyjechał na kilka dni. A ty kiedy...?
ADELA
Jeszcze nie wiem. Wkrótce.
Chce odejść, Geralt waha się przez chwilę. Adela też wyczekuje.
GERALT
Nauczysz mnie dobrego bicia serca?
28. Izba Vesemira.
VESEMIR
Pomogliśmy ludziom podbić te ziemie. Wcześniejsze rasy starszej krwi uległy w walce, zostały zepchnięte na bagna i nieużytki. Spryt, inteligencja, przebiegłość i taktyka pokonaty gnomów, krasnoludów i elfów.
GERALT
Dlaczego pomagaliśmy ludziom?
VESEMIR
Nieśli nowe idee. Mówili o ładzie i sprawiedliwości. Chcieli porządkować świat. Byli inteligentni, pomysłowi.
GERALT
A teraz jak jest?
VESEMIR
Misją wiedżmina jest obrona ludzi przed potworami. Ale wejdziesz w ten świat i on cię zaskoczy, może przerazi. Staraj się zrozumieć racje wszystkich, dociec prawdy, słuszności, nie tylko ludzi. Wszystko co się urodziło ma prawo żyć. Pamiętaj, nikt cię nie uwolnił od myślenia, nie jesteś stworzony tylko do zabijania -pamiętaj, ty nie jesteś mieczem tylko trzymasz miecz.
Vesemir mówi z przymkniętymi oczami. Geralta trochę nudzi to przemówienie, wierci się trochę.
VESEMIR
Co się z tobą dzieje. Skup się!
GERALT
Ojcze. Niektórzy mówią, że wśród ludzi też są potwory. Mamy bronić potwory przed potworami?
Vesemir wali ręką w stół z nadspodziewaną siłą.
VESEMIR
Zamilcz!
Jego wzrok łagodnieje po chwili.
VESEMIR
Mamy ich bronić bo są słabsi. Z czasem zrozumiesz, co znaczy konieczność a co wolny wybór.
GERALT
Dlaczego wiedźmini są aseksualni?
Vesemir przewierca Geralta przenikliwym wzrokiem. Geralt się peszy.
GERALT
Tak... gadają. Mówią, że ludzie nie są aseksualni. i że nie wszyscy wiedźmini...
VESEMIR
A ty... nic nie wiesz?
GERALT
Domyślam się trochę.
VESEMIR
To źle. Wytłumaczę ci później. Zmęczyłeś mnie.
29. Płaskowyż, w oddali święty gaj.
Geralt kłusuje w jego kierunku.
30. Święty gaj.
Geralt na skraju wpatruje się w dal. Pojawia się mały punkt, który przemienia się w jeźdźca, potem w Adelę na koniu.
VESEMIR (off)
Kobiety są kwiatami tej ziemi. Z tych kwiatów rodzą się inne kwiaty, to dzieci. Żeby tak się stało kobieta i mężczyzna muszą się zbliżyć do siebie. Wtedy się kochają i wtedy kobieta rodzi dziecko. To jest miłość. Ale wiedźmini nie mogą mieć dzieci. Utracili tę właściwość w czasie przemian. Na zawsze. Odebrano im miłość aby byli niezależni od uczuć, które ich rozpraszają i czynią słabymi.
Głos Vesemira cichnie. Adela wjeżdża do świętego gaju,
31. Gaj - pod dębem
W cieniu rozłożystych konarów dębu Adela i Geralt całują się. Geralt jest nieporadny, Adela uczy go cierpliwie i delikatnie. Umie się całować, umie powoli rozpalić jego zmysły. (Scena inicjacji Geralta nie jest sceną erotyczną, choć nie pozbawioną zmysłowości. Splecione dłonie, rozwichrzone włosy Adeli, zbliżenie twarzy a także fragmentów gołych ciał: pleców Geralta, piersi Adeli - ale w sposób, który oznacza bezwstydność nieświadomą grzechu i wstydu. W odpowiednim oświetleniu i frazie muzycznej powinno to być przeżycie peme piękna i nowych odkryć, szczególnie dta Geralta, dla którego akt miłosny utrwali się jako doznanie tajemnicze, romantyczne i pociąjące w jego dalszej przyszłości. Adela, jako zmutowana całkowicie wiedżminka, nie po raz pierwszy oddająca swoje ciaio na rozkaz i nigdy nie przeżywająca uniesień chwili, po raz pierwszy coś odczuje - nie tyle wskutek zabiegów Geralta, ile pod wpływem jego skupienia, tkliwości i oddania - tak obcych jej jestestwu). Potem Geralt zasypia z głową na jej piersiach, ona nie śpi, rozważa coś bardzo ważnego.
32. Gaj - zmierzch
Stoją naprzeciw siebre ubrani i gotowi do drogi.
ADELA
Wyjeżdżam jutro.
GERALT
Zostań.
ADELA
Oszalałeś. Jesteśmy wiedźminami!
GERALT
Jesteś kobietą - kwiatem tej ziemi. Ja...
ADELA
Nie. Nie spotkamy się, nigdy. Wiesz dlaczego? Bo chcesz tego. Nie jesteś prawdziwym wiedźminem. Wiedżmin tak nie mówi, wiedźmin nic nie czuje. Odejdź!
Adela wyciąga miecz i tnie nim nad głową Geralta. On stoi nieruchomo.
ADELA
Jesteś słaby, słaby, jesteś nikim!
Zamierza się ponownie. Geralt po chwili odwraca się i odchodzi. Adela patrzy za nim, na jej twarzy pojawia się grymas, z oczu płyną łzy.
33. Izba Vesemira.
Vesemir na pryczy. Geralt stoi przed nim ze spuszczoną głową. Po chwili spogląda na starca.
GERALT
Skąd ojcze wiedziałeś?
VESEMIR
Myślę więc widzę. Są zdarzenia których można uniknąć. Mamy na nie wpływ.
GERALT
Ja chciałem, ja...
VESEMIR
Mówi się często "zapomnij" ale ty pamiętaj. Wyciągaj wnioski. Myśl i buduj doświadczenie.
34. Izba Sorela.
Podobnie jak w izbie kapłana, Sorel przepytuje Adelę. Ona stoi, on chodzi wokół niej.
SOREL
Jak to nic. Wiemy, że jego mutacja była niedoskonała. Druid mówił, że może mieć pociąg do kobiet.
ADELA
Ale nie ma.
SOREL
Próbowałaś wszystkiego?
ADELA
Nie pytajcie o szczegóły.
SOREL
Może jednak coś wskazywało... coś co można by uznać...
ADELA
To niegodne honoru wiedźmina
SOREL
Wyjedziesz jutro. Zejdź mi z oczu.
35. Trakt górski, pożegnanie,
Powyżej traktu, wśród skał i głazów przyczajony Geralt obserwuje drogę. Nadjeżdża Adela. Wiedzie za sobą drugiego objuczonego konia. Wyjeżdża z Kaer Morhen. Zbliżając się do miejsca ukrycia Geralta, zaczyna wyczuwać czyjeś spojrzenie. Rozgląda się. W końcu lokalizuje miejsce. Wstrzymuje konia i spogląda w kierunku niewidocznego Geralta- Na jej twarzy pojawia się uśmiech. Geralt uśmiecha się także. Adela lekko skłania głowę dając tym znak, że zrozumiała i że dziękuje za pożegnanie. Podnosi jeszcze rękę i rusza ostro przed siebie.
36. Sala narad Kaer Morhen.
W sali przechadzają się Sorel i kapłan Jarrow.
JARROW
Doprawdy, mistrzu, dajmy temu pokój. Przeszedł próbę snów, próbę gór i jak słyszę próbę kobiety. Wypadły pomyślnie. Niebawem wyruszy na szlak.
SOREL
Jest źle. Nawet nie wiesz jak bardzo. Młodzi mistrzowie są rozgoryczeni, grożą, że odejdą, adepci, a nawet uczniowie stali się krnąbrni i szepczą przeciw dyscyplinie. Geralt z woli Vesemira zostanie wiedźminem tak czy owak, jest bezkarny. To ich oburza.
(po chwili)
Tu nie chodzi o Geralta, ale o poczucie ładu, o naszą przyszłość, o istnienie Kaer Morhen. To nie może być dla was obojętne...
JARROW
Czego oczekujesz?
SOREL
Współpracy. Vesemir umiera. Zajmiecie jego miejsce. Przy naszym poparciu.
JARROW
Póki Vesemir żyje nie można zaprzeczyć prawidłowej mutacji - nawet gdyby były ku temu powody.
SOREL (ścisza głos)
Właśnie, póki żyje...
Kapłan przygląda mu się bacznie.
JARROW
Milcz, nawet nie usłyszałem tego.
Jarrow zdenerwowany wychodzi przed rotundę, za nim Sorel.
SOREL
Źle zrozumiałeś. Dla dobra Kaer Morhen trzeba wybrać mniejsze zło. Geralt... nie może wyjechać stąd żywy. Ale wiedźminem zostać musi.
JARROW
Trudna sprawa. Pomyślę.
37. Cela starego wiedźmina.
Geralt ubiera się w rytualny strój. Pomaga mu stary wiedżmin. Przysięga wiedźmińska i samo nadanie miana i atrybutów z tym związanych, wymaga tradycyjnego, niestosowanego i niepraktycznego ubrania i uzbrojenia. Posłużyć tu się można japońskim wzorem wojownika samurajskiego. Kiedyś, przed wiekami, wiedźmini tak walczyli. Można założyć, że tylko hełm z okapem na ramiona i maska bojowa są stosowane jeszcze od czasu do czasu i zależnie od okoliczności. Geralt i inni wiedźmini będą, choć rzadko, posługiwać się nimi.
GERALT
Po co ta zbroja?
STARY WIEDŹMIN
Macie w tym przysięgać. Rada wiedźminów tak zdecydowała. Nie wiem dlaczego. Rzadko kto z nas tak walczy. Krępuje ruchy i odbiera szybkość. Jest kilku starych mistrzów. Mówią, że sam wygląd może przerazić. Pewnie tak jest.
38. Karłowaty lasek.
Nadjeżdża samotny jeździec. Jesl to wiedźmin ubrany w rytualny strój. Wielki i groźny przypomina drapieżnego skorpiona. Jeden z najlepszych. Hełm z maską spoczywa przed nim, przytwierdzony do kabłąka siodła.
39. Izba Vesemira.
Vesemir umiera, łapie z trudem oddech, ręce w drgawkach. Uspokaja się nieco kiedy wchodzi Geralt. Coś na kształt uśmiechu pojawia się na twarzy na widok jego odświętnego stroju ale nie może już prawie mówić. Wyciąga rękę, którą Gerali ujmuje w dłonie.
VESEMIR
Już.. ci... nie powiem. Za późno... Sam to... zrozumiesz. Mój synu... Nie chcę żebyś był takim wiedźminem jak tamci... Proszę... Wybacz mi.
Geralt nie może wydobyć głosu.
STARY W1EDŻMIN
Spiesz się. Odpowiedz mu!
GERALT
Wybaczam
Vesemir patrzy w oczy Geralta tak długo aż Geralt zrozumie, że Vesemir już odszedł. Całuje jego rękę i wstaje. Stary wiedżmin maskując wzruszenie zwraca się do Geralta.
STARY WIEDŹMIN
Dojdziesz sam do prawdy dlaczego cię prosił... masz być szlachetny i sprawiedliwy. To jego słowa.
GERALT
Ale co chciał mi powiedzieć wtedy...
STARY WIEDŹMIN (rozkłada ręce)
Coś o przeznaczeniu. O twoim przeznaczeniu. Już czas. Idź. Ja tu zostanę.
40. Główny plac Kaer Morhen.
Całe zgromadzenie oczekuje na uroczyste wyzwolenie Geralta, Clovisa i Gascaddena. W czterech rogach placu powiewają chorągwie z tajemnymi wizerunkami i barwami bractwa. Trzej kandydaci idą w kierunku niewielkiego podwyższenia, na którym stoją Jarrow i Sorel. Przechodząc wzdłuż szeregów uczniów i rycerzy Geralt wpatruje się w kamienne twarze jakby chciał coś z nich wyczytać czy też pożegnać się z towarzyszami wielu lat nauki i zmagań.
41. Wąwóz. Rogatki Kaer Morhen.
Dwóch wiedźminów pilnujących wjazdu do kotliny rozstępuje się na widok groźnego rycerza. Pozdrawiają go podniesieniem ręki. On nie reaguje. Jedzie dalej.
42. Główny plac Kaer Morhen.
Przysięga składa się z kilku faz. Są to trzy roty przysięgi; po każdej z nich następuje wręczenie talizmanu, potem mieczy. Geralt jest pogrążony w myślach. Dobiegają do niego formuły i zaklęcia, po których kilkakrotnie mówi "przysięgam". Pojawiają się obrazy, niektóre niejasne i mgliste, inne związane z przeżyciami w Kaer Morhen i z samym Vesemirem. Słowa przysięgi wyciszają się lub nikną z chwilą pojawienia się retrospekcji.
SOREL
Uznaliśmy dziś, że Clovis, Gascadden i Geralt są godni by stać się posłańcami naszego świętego bractwa. Wyruszą w drogę, na której napotkają walkę, ból i wyrzeczenia. Do tego są stworzeni, do tego są powołani i wyszkoleni. Nie spółka ich wdzięczność ale też misja nasza nie wymaga wdzięczności.
Geralt stoi z zamkniętymi oczami. Widzi:
42. A. Izba Vesemira.
Zbliżenie twarzy Vesemira.
VESEMIR
W przyrodzie jest tylko prawda. Musisz pojąć tę prawdę, usłyszeć ją i stać się jej częścią. Zwierzęta, bestie, potwory chcą żyć jak wszystko co żyje. Nie wyciągaj miecza zbyt pochopnie. A jeśli będzie to konieczne pamiętaj o sile w oczach i o rym jak pokonać przeciwnika jego własną nienawiścią. Musisz tę nienawiść przechwycić, zebrać ją w sobie i uderzyć nią.
42. B. Plac Kaer Morhen.
SOREL
Zbliżcie się. Talizmany będą ostrzegać przed siłą magiczną i złą mocą. Są też znakiem waszego powołania i waszego miejsca na ziemi.
Jarrow zawiesza na szyi każdego wiedźmina talizman.
SOREL
Czy przysięgacie walczyć aż do śmierci w obronie człowieka i nigdy nie obrócić miecza przeciw niemu?
WIEDŻMINI
Przysięgamy!
Teraz Sorei przystępuje z trzema pomocnikami. Każdy trzyma po dwa miecze. Wiedżmini przyklękają. Obosieczny miecz srebrny jest na potwory. Drugi stalowy, lekko wygięty, służy do zwykłej walki. Sorel wkłada miecze na wyciągniętych przedramionach.
42. C. Na placu.
Za szeregami uczniów pojawia się nieznany wiedżmin na koniu. Zatrzymuje się. Nieruchomy przygląda się uroczystości. Geralt jest odwrócony tyłem do niego.
42. D. Dziedziniec dworzyszcza.
Zbliżenie Visenny, matki Geralta.
VISENNA
Nigdy nie będziesz wiedźminem. Nie pozwolę na to, będę zawsze przy tobie.
42 E. Plac Kaer Morhen.
Zbliża się Jarrow i wręcza każdemu sporą sakwę.
JARROW
Oto zioła, eliksiry i leki. Używajcie ich ostrożnie aby nie obróciły się przeciw wam.
SOREL
Od tej chwili jesteście wiedźminami. Niech mądrość, siła i duch walki nie opuszczą was nigdy.
Przeciągły krzyk bojowy wszystkich na placu unosi się w powietrzu. Sorel podnosi rękę uciszając zgromadzenie, chce coś jeszcze powiedzieć. Zapada cisza.
SOREL
Był niegdyś zwyczaj by w wypadkach szczególnych przeprowadzić ostateczną próbę miecza. Przywołujemy ten obyczaj. Wiedźmin Geralt zaprzeczył kanonowi naszej walki, uznał go za zły i nieskuteczny. Niech to udowodni i z zmierzy się z niezwyciężonym Tornwaldem. Oto on.
Wszyscy odwracają się. Zbliżenie postaci.
43. Plac Kaer Morhen. Jakiś czas później.
Słońce nad wzgórzami daje czerwono-pomarańezową poświalę. Walka się rozpoczęła. Walczą w pełnym uzbrojeniu co zmniejsza szanse Geralta. Jest wolniejszy niż zwykle, jego szkoła uników i psychologicznego zwodzenia przeciwnika nie zdaje egzaminu. Liczą się szybkość, technika i siła. Miecze krzyżują się, ześlizgują po hełmach. Technika cięć i zasłon jest imponująca. Obaj są świetnymi szermierzami. Żaden z nich nie może zdobyć przewagi i zadać śmiertelnego ciosu. Pojedynek staje się przerażający w swej zaciekłości i żądzy mordu. Tornwald zaczyna się denerwować. Tak długa walka godzi w jego imię niezwyciężonego mistrza. Dyszy ciężko, zmęczony i wściekły zrzuca maskę i hełm. To samo czyni Geralt. Wpatrują się sobie w oczy. Ubliżenie oczu Geralta. Kiedy dochodzi do obustronnego ataku, obydwaj zadają slraszne cięcia. Ale nie widać co się stało. Tornwald jakby uważnie patrzy na Geralia i powoli osuwa się na ziemie. Geralt spogląda wokół po twarzach. Wszyscy milczą, żadnej reakcji. Geralt odchodzi.
44. Przełęcz.
Geralt wyjechał z Kaer Morhen. Jedzie przełęczą na tle gór, za którymi skryło się słońce, Powoli znika w ciemnej dolinie.