Relacja z konferencji prasowej oczyma zagorzałego fana
twórczości Andrzeja Sapkowskiego. Autor doskonale zdaje sobie sprawę z
rendencyjności i braku obiektywizmu niniejszego tekstu. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Disclaimer: wykorzystałem wspomnienia
KoLCa i Johna MKK oraz (szczególne podziękowania) zapis konferencji
prasowej udostępniony przez Michała Wojtczuka.
We wtorek rano zajechaliśmy (Sylvia, John i ja) do Warszawy. O
wiadomej godzinie udaliśmy się w wiadome miejsce, gdzie czekały już na
nas dwa autokary mające zawieść grono dziennikarzy na poligon w Kazuniu
niedaleko Modlina. Odjazd opóźnił się, więc zabijaliśmy nudę
wkładaniem do kopert reklamówek Filmowej. W stronę każdego młodego
mężczyzny, który wchodził do autokaru rzucałem ściśle tajne hasło
("Szuflandia"), ale żaden nie zareagował. Ergo - nie było wśród nich
Michała Wojtczuka ani KoLCa :-)
Wkrótce autobus ruszył. Siedzieliśmy w trójkę na tylnej kanapie, obok
jakaś młoda dziewczyna zaczytywała się relacją z Belleteyn 2000. Miałem
silną pokusę przedstawienia się, ale mnie Kanack zmoderował. Rząd przed
nami siedział Maciej Parowski i fraternizował się z inną młodą
dziennikarką. Jazda nie trwała długo. Tuż przed wjazdem na poligon na
słupie drogowym wisiał drogowskaz z napisem "Wiedźmin". Wzruszyliśmy
się głęboko wspominając drogowskazy z plenerowych zjazdów listy
dyskusyjnej Sapek.
Na miejscu zastaliśmy widok doskonale pasujący do LARP-a albo
jakiegoś konwentu fantastyki - chmara postaci ucharakteryzowanych na
elfów, wojowników, driady, krasnoludy i nie tylko. Niesamowite wrażenie
robiły krasnoludy - niscy, krępi i brodaci. Rewelacja. Podobały mi się
też driady, nie tylko ze względu na charakteryzację. Cytuję KoLCa: "Ale
i tak największy czad to Lille. Ten wianuszek i welonik... Buzi dać."
Łyżka dziegciu: elfy wyglądają jak połuniowoamerykańscy Indianie,
Olbrychski nie przypomina króla elfów ni w ząb.
Charakteryzacja Żebrowskiego, choć nieco kontrowersyjna (miecze,
kurtka) także z bliska wygląda nieźle. Szrama na policzku jest
oczywiście sztuczna, choć żart reżysera zmylił sporą część obecnych.
Prawdziwą ranę na czole, będąca skutkiem upadku z konia,
zamaskowano idealnie - nie dostrzegłem jej mimo, iż wiedziałem gdzie patrzeć.
Poczęstowałem się zestawem oficjalnych materiałów prasowych, ale nie
miałem czasu ich przejrzeć na miejscu. Może to i lepiej, bo na pewno
zapytałbym na konferencji, ile tomów pięcioksiągu napisał Sapkowski. Z
dostarczonych informacji wynika, że... jeden - "Krew elfów". Dla autora
publikacji czas stanął 6 lat temu. Poniżej garść tendencyjnie wybranych
cytatów z materiałów prasowych (całość tutaj):
MAREK BRODZKI O FILMIE
"Wiedźmin" to film o bohaterze łączącym cechy romantycznego rycerza,
samotnego samuraja bezwzględnie likwidującego zło. (...) Honorowy kodeks
wiedźmiński zabrania mu polować na smoki, jednorożce i innych
przedstawicieli ginących gatunków. Oczywiście nie powinien zabijać
ludzi. (...) Jest to przyczyna jego wewnętrznego konfliktu, ponieważ
cech wiedźminów nie akceptuje go, gdyż jest dla nich zbyt ludzki, a z
kolei ludzie boją się go, bo dla nich jest przecież wiedźminem - zabójcą
potworów.(...)
MICHAŁ SZCZERBIC O FILMIE
(...) Świat drugi to świat tzw. "starszego ludu" albo "ludzi starszej
krwi" lub też nieludzi w obiegowym, pogardliwym nazewnictwie. Są to w
historycznej kolejności zasiedlania tych ziem: gnomy, krasnoludy, elfy,
driady oraz wiele innych mniejszości lub g rup powstałych z ich
wymieszania. Część z nich asymiluję się pełniąc funkcje służebne wobec
ludzi, część żyje w związkach plemiennych lub w rezerwatach, pozostając
w różnym stopniu zależności i podległości wobec ludzi. (...) Krasnoludy
- jeszcze wcześnie jsi mieszkańcy tych ziem to lud niski, krępy,
brodaty; rasa wojowników i najemnych żołnierzy. Cieszą się niejakim
uznaniem w oczach ludzi i pełnią funkcje porządkowe i wojskowe. (...)
Jeden z rycerzy lub może wybitny ich przedstawiciel jest bohaterem
cyklu. GERALT Z RIVII ZWANY TEŻ BIAŁYM WILKIEM LUB WIEDŹMINEM (...) Ma
on np. zdolność wyczucia rytmu i woli niejako psychiczną moc, która
pozwala mu górować i wyprzedzać zamiary wroga, operować na tych samych
falach świadomości i podświadomości. W tym znaczeniu i zgodnie z celem,
dla którego został stworzony jest wspani ałą maszyną do zabijania. Widzi
w nocy, słyszy selektywnie, myśli myślami wroga. To pierwsza cecha
wiedźmina.
Widzimy więc, że kodeks wiedźmiński istnieje, wiedźmini są zrzeszeni
w cechu a elf też człowiek. Cytuję KoLCa: "Jeżeli Michał Szczerbic w
swoim scenariuszu zmienia tak ważne elementy, jak status społeczny,
religijny tudzież płciowy wiedźminów (a kto wie, co jeszcze) i
trywializuje wyrafinowaną kreację Sapkowskiego, to owszem, ma do tego
prawo, ale w tym momencie film nie ma prawa nazywać się "Wiedźmin". Bo z
"Wiedźminem" Sapkowskiego nie łączy go prawie nic."
Obecni szwędali się po okolicy w oczekiwaniu ciągu dalszego, ogniska
rozpylały chmurę lotnego popiołu, poboczne postaci pozowały do zdjęć.
Rozdaliśmy przeszło setkę reklamówek Filmowej. W tle zauważyłem
Żebrowskiego i Zerrikanki wsiadających na konie, zdążyłem cyknąć parę
fotek. Potem ogłoszono rozpoczęcie konferencji. Na kilkupoziomowym
podeście usadowiły się VIPy: Lew Rywin, Paweł Poppe, Michał Szczerbic,
Marek Brodzki, Nina Terentiew, Grażyna Wolszczak, Zbigniew Zamachowski.
W asycie dwóch Zerrikanek nadjechał Michał Żebrowski i też przysiadł
obok reszty aktorów.
Prezentację rozpoczęła Jolanta Fajkowska. Cytat: "Zacznę od pytania:
kto to jest Wiedźmin? To mutant poddawany odpowiedniej kuracji ziołami i
wieloletniemu szkoleniu po to, by niszczyć strzygi, wiwerny, lesze,
wampiry i smoki, które ciągle zagrażają i zatruwają ludziom życie...
Słucham? Smoki nie?"
Potem Fajkowska przedstawiła VIPów, zaś Ewa Brodzka aktorów. Brodzka
poprosiła o pytania do aktorów, Fajkowska bez wahania wróciła do
wypytywania VIPów o genezę filmu. Lew Rywin wyraził przekonanie, że
"wszystko było uzależnione od tego, czy pan Michał Żebrowski kiwnie głową
i powie >>tak<<". Zabrzmiało, jakby Żebrowski był ostatnim żyjącym
aktorem...
Reżyser Marek Brodzki zastrzegł, że "film nie będzie ruchomą
ilustracją literatury". Dodał: "byłbym szczęśliwy, gdyby się okazało, że
ci, którzy dopiero będą ją [książkę] czytać po tym filmie, żeby
kojarzyli postaci opisane przez Andrzeja Sapkowskiego z postaciami
naszych bohaterów, których zobaczą na ekranie". Cóż, chwalebne. Tego w
końcu można się spodziewać po filmowej adaptacji dowolnej książki...
Bodaj wtedy po raz pierwszy zatytułowano nas "Sapkologami". Potem do
wcześniejszych "wiedźminautów" dołączyły "Sapkoluby". Nie potrafię
zrozumieć, dlaczego ekipie nie chce przejść przez gardło stwierdzenie
"fan"...
Poniżej znajduje się wybór wypowiedzi Michała Szczerbica. Cytuję, gdyż
ortodoksyjni fani twórczości ASa z pewnością chcieliby poznać dokładne
słowa scenarzysty.
Trzeba było zbudować dla naszych potrzeb i dla potrzeb przyszłego
widza ten świat. W pewnym sensie przydatna była literatura Andrzeja
Sapkowskiego, ale w dużym zakresie nie. Musieliśmy go wykreować.(...)
Chcieliśmy zachować świat magii, ale żeby ta magia została
przeniesiona w nastroje, w emocje, w stosunki międzyludzkie. Żeby nie
polegała na tym, że są te teleporty, czy jakieś błyskawice... (...)
KoLeC spytał o rycerzy spod znaku Wilka i to, czego kapłanem był
Vesemir. Dalej Szczerbic:
Bardzo precyzyjnie uzgodnilismy to z panem Sapkowskim. W pierwszej
wersji scenariusza był to zawód rycerski. Argumentując, ze film rządzi
sie nieco innymi prawami chcieliśmy w tej hierarchii społecznej podnieść
wiedźmina. Dla Sapkowskiego jest to tak jak piekarz, szewc,
szczurołap... To zawód wręcz na obrzeżach tamtego świata, wiedźmin
funkcjonuje trochę jak trędowaty. My nie chcielismy do tego dopuścić.
Uwzględniliśmy prośbę pana Sapkowskiego, zeby on pozostał wiedźminem w
tym wydaniu i w takim charakterze, jak jest w jego prozie. Oczywiście w
hierarchii społecznej jest on podniesiony, to było konieczne. Vesemir
tak, jak u Sapkowskiego jest u nas kapłanem.
Jak by to wyglądało, gdyby ktoś pluł, złorzeczył i rzucał w
Geralta kamieniami (OŻ, str. 120)? Ten miałby niby jechać dalej? Toć to się
nie godzi rycerzowi, wychowankowi kapłana Vesemira. Ciekaw jestem, jak w
tej sytuacji będzie wyglądał konflikt statusu społecznego Geralta i
Falvicka: (OŻ, str. 278: "nigdy nie dostąpiłem zaszczytu pasowania na rycerza
a co do urodzenia, lepiej nie wspominać o towarzyszących mu okolicznościach")
O Geralcie i Yennefer:
Film fabularny dotyczy generalnie tej pary, no bo wiadomo, że to jest
temat nośny. Po napisaniu tego scenariusza pan Andrzej Sapkowski
powiedział o nim, co poczytuję sobie za wielki honor: "Jest lepszy".
Dodam, że ostatnie słowa Szczerbic wypowiedział z wyraźną dumą.
Trzy czwarte siedzących obok mnie żachnęło się dostrzegając wyraźną
różnicę między pojęciami "dobry" a "lepszy". Następne pytanie dotyczyło
Adeli.
Ja ją wymyśliłem. Pełni ważną funkcje w scenariuszu. W drugim
odcinku, tym, którego nie ma u Sapkowskiego, jest wiedźminką, która po
zlikwidowaniu filii wiedźmińskiej (damskiej) wraz z ostatnimi dwoma
wiedźminkami przybywa do Kaer Morhen. To jest pierwsze spotkanie z
kobietą naszego wiedźmina. Wiedźmini, jak państwo wiecie, powinni być
aseksualni. Okazuje się, że w przypadku naszego bohatera mutacja pod
tym
względem
nie do końca sie udała.. To jest jego pierwsze spotkanie ze
światem zewnętrznym.
"A dziewki przed nim kryć, bo wiedźmak chutliwy jest ponad miarę
wszelką..." (OŻ, str. 187)
Jeśli zapytacie państwo wprost, czy pokażemy nagie kobiety, to
owszem, tak. Ale to nie bedzie wyglądało jakoś tak, ze my coś
podglądamy, czy próbujemy temu nadac inne wartości niż to, co
naprawdę. Tobędzie tak jakby wejść do muzeum zobaczyć piękny akt...
Myslimy o tym w ten sposób. Z Bogdanem Stachurskim, operatorem
spędziliśmy wiele godzin zastanawiając sie, jak takie sceny pokazywać,
jak opowiadać o miłości. Bo to bedzie o miłości, a nie o seksie.
Parowski spytał o datę
premiery, Rywin się wykręcał dużą ilością polskich filmów wchodzącą na
ekrany, mówił o wiośnie lub jesieni. Serial wejdzie na małe ekrany
jesienią.
Chwilę rozmawiano z Olbrychskim, dla którego cały film jest wyraźnie
obojętny. Najlepszym dowodem jest to, że nie wiedział nawet, kogo gra. Mówił:
"wiedźmina", w rzeczywistości króla elfów Filavandrela. Ma paskudną
charakteryzację, szmaty i quasi-koronę z koralików.
Żebrowski odmówił założenia soczewek kontaktowych z pionowymi
źrenicami tłumacząc się potrzebą ich oszczędzania. Trudno. Później nie
zechciał wyciągnąć miecza lub chociażby pokazać medalionu.
Podczas samej konferencji było kilka naprawdę zabawnych momentów, np.
gdy jedna z dziennikarek zaczęła pytanie do Zamachowskiego słowami
"Jaskier był przystojniakiem...". Przed konferencją leciała z głośników
bardzo fajna i klimatyczna muzyka, coś a'la Adiemus, Badalamenti czy
Vangelis. Później okazało się, że są to pierwsze próbki utworów, które
pisze Ciechowski. Nam bardzo się podobały, szczególnie utkwiła mi w
pamięci bogaty, spokojny motyw w stylu "Geralt odjeżdżający w siną dal".
Ciechowski zapowiedział piosenki dla Jaskra.
Pytania od publiczności skończyły się wyjątkowo szybko. Dość żenująca
była reakcja trybuny (VIPów!) na wcześniejsze pytania KoLCa, były to
okrzyki "A co to, zgaduj zgadula jakaś?" oraz "A co można wygrać?".
Mało wymyślny sposób na uniknięcie rzeczowej odpowiedzi.
Część ekipy wróciła do pracy (gdzieś dalej, nie w miejscu
konferencji), reszta udzielała wywiadów. Grażyna Wolszczak
jest bardzo miła i sympatyczna. Żebrowski wprost przeciwnie.
Sylvia rozmawiała z aktorami, ja pstryknąłem jeszcze nieco zdjęć. Nie
omieszkaliśmy zrobić sobie fotek z Geraltem, Yennefer, Jaskrem, Poppem i
Szczerbicem. Obok bazyliszka, który zagra trupa w "Granicy możliwości"
spotkaliśmy jego twórcę. Był wyraźnie dumny, miał zresztą uzasadnione ku
temu powody. Bazyliszek wygląda świetnie.
Gdy wszyscy aktorzy i VIPy zniknęli, poszliśmy na tzw.
poczęstunek. Było to kilkunastumetrowe szwedzkie koryto uginające się od
najprzeróżniejszego jadła. Z wędlin i przybrania były ułożone
jaszczury, smoki itp. Wszystko pyszne i obfite. Swój dzień miał lokalny
pies, który zjadł chyba więcej szynki niż w życiu widział.
Niedługo później odjeżdżał autokar, więc trzeba się było zbierać. W
ostatnim momencie do środka załadował się Maciej Parowski i wyposażony w
niezwyczajny humorek pytał panie, która jaką rolę gra w tym filmie. Poza tym
droga powrotna przebiegła bez ekscesów :-)
|