Menu:
1. streszczenie streszczenia filmu
2. streszczenie filmu
3. recenzja filmu
4. relacja z konferencji prasowej
autor: Tomek "TomasH" Zieliński
Streszczenie streszczenia filmu:
1. Geralt ratuje Pavettę i Calanthe przed wijem, przeznaczenie wiąże go z Ciri.
2. Geralt poznaje Borcha i spotyka Yennefer.
3. Sześć lat później Geralt zrzeka się Ciri, ale trafia na nią w świątyni Melitele.
4. Świątynia Melitele zostaje spalona a kapłanki zabite, Falvick uprowadza Ciri.
5. Geralt zabija bandę Renfri, dostaje wskazówkę dotyczącą poszukiwania Ciri.
6. Geralt niemalże ratuje Ciri z rąk Falvicka, ale ona ratuje się sama i znika.
9. Geralt szuka Ciri, dopóki nie odnajdzie się ona przypadkiem.
Streszczenie filmu
(na podstawie notatek własnych oraz wspomnień KoLCa)
1. Napisy tytułowe utrzymane w stylu lat osiemdziesiątych. Sprawiają wrażenie papierowych wycinanek.
2. Prawidłowy podtytuł ("na podstawie motywów opowiadań ze zbiorów OŻ i MP" or sth)
3. Stary wiedźmin (Duryasz) powołując się na Prawo Niespodzianki zabiera Geralta z chatki rodzinnej.
4. Geralt przechodzi Zmiany, leżąc na stole i świecąc na niebiesko i bladozielono. Chyba go boli, bo bardzo jęczy.
5. Podczas Próby Gór mały Geralt śledzi kilku konnych, w tym wiedźmina Gwidona. Ten ostatni wraz ze swoimi kolegami otacza grupkę kupców na wozie, po czym na komendę konni zaczynają mordować podróżnych. Motywacja jest trudna do odgadnięcia, bo dóbr materialnych na wozie nie spostrzegłem. Ale mogę się mylić.
6. Opierając się na zeznaniach małego donosiciela, wiedźmini skazują Gwidona na wygnanie. Jest to karą za mordowanie ludzi. Nie bardzo wiadomo, dlaczego go nie zabijają, skoro - jak jest później powiedziane - renegata każdy może zabić bezkarnie.
7. Gwidon żegna Geralta słowami "zapamiętam cię i dopadnę", na co mały odpowiada cedząc przez zęby "zapamiętam cię i dopadnę". Budzi to uznanie Vesemira, który głaszcze Geralta po głowie. W następnej scenie pełnoletni Geralt zostaje pasowany na wiedźmina.
8. Zmiana miejsca akcji, lasy w okolicach Cintry. Pavetta chce koniecznie porozmawiać z matką, ale ta wsiada na konia i jedzie sobie na przejażdżkę. Nikt poza córką królowej nie towarzyszy, bo po co.
9. Pavetta spada z konia, Calanthe ją cuci. Obie wstają i wyczuwają niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwo zaczyna krążyć wkoło, podnosząc ściółkę leśną jak, nie przymierzając, czerw pustyni z "Diuny". No, mały czerwik.
10. W pewnym momencie niebezpieczeństwo ujawnia się poprzez wyskoczenie. Jest to wij. Obie kobiety zaczynają krzyczeć, na szczęście zjawia się Geralt i je ratuje, przecinając wija swoim ostrym jak brzytwa wiedźmińskim mieczem.
11. Calanthe jest pod wrażeniem skuteczności Geralta, najmuje go do ochrony Pavetty. Zdradza, że wkrótce z konieczności wyda ucztę dla zalotników starających się o rękę Pavetty.
12. Pavetta dopada wreszcie matkę i żąda przełożenia zaręczyn i ślubu. Sprzeciwia się przyjęciu, nie chce być wystawiona jak na targu. Mówi, że "ona tak nie może bez miłości". Calanthe doprowadza ją do porządku.
13. W rozmowie wspomina się Nilfgaard, "małe królestwo na południu". Calanthe prostuje, że nie takie już małe, bo jako - w swoim mniemaniu - rasa nadludzi, Nilfgaard zdobywa coraz to większe tereny. I król musi być, żeby obronić Cintrę.
14. Geralt dostaje instrukcję, że "w Cintrze straszy". Zaczaja się pod komnatą Pavetty i stróżuje. Pavetta zaczyna lewitować (widać to w trailerze), czarami otwiera jakieś zamki i skoble, usypia strażników oraz obezwładnia Geralta. Potem po krużganku Malborka przechadza się postać w pełnej zbroi, jak się później okaże, Duny. Idzie do komnaty Pavetty.
15. Na polecenie Calanthe Geralt jedzie do Erlenwaldu zabić Jeża. Wprawdzie Cintra leży nad morzem a on jedzie przez Karkonosze, ale to nic. Na miejscu (wyglądającym raczej na karczmę, niż zamek) ogarniają go skrupuły, bo Duny wykłada mu swoje prawa do Pavetty (Prawo Niespodzianki).
16. Po powrocie Geralta do Cintry Calanthe dowiaduje się, że "Pavetta nie jest panną" i że wraz z Dunym "żyli ze sobą jak mąż i żona". Na widowni głośne śmiechy.
17. Na uczcie Calanthe informuje kilkunastu obecnych tam królów, że zaręczyn tego dnia nie będzie, bo są przełożone, ale żeby wszyscy zostali do onego czasu w Cintrze. Wcześniej kamera jedzie wzdłuż stołu, ukazując twarze wszystkich królów. Arystokratycznych rysów trudno się doszukać, władcy wyglądają dość plebejsko.
18. Wchodzi Jeż, nie chce zdjąć maski, obsługa zdejmuje mu ją siłą. Calanthe wygłasza czysto monarsze kwestie rodzaju "Duny pokaż twarz" czy "idź do domu zakuty łbie". Charakteryzacja Jeża jest świetna.
19. W tle leci piosenka, opowiadająca o bitwie pod... Chociebużem. Serio.
20. Po chwili zaczyna się rzeźnia. Duny oszczędnymi ruchami odtrąca atakujących, ale w pewnym momencie ktoś rani go w bark. Pavetta widząc to zaczyna krzyczeć. Krzyk przybiera na sile, potężnieje. Nadbiegający strażnicy przewracają się, na ziemię padają także atakujący Jeża. Łoskot staje się coraz bardziej przenikliwy, dźwięk jest opracowany naprawdę doskonale. Cóż z tego jednak, skoro zamiast latających stołów widać... kufle eksplodujące na podobieństwo hydrantów.
21. Myszowór spostrzega przytomnie, że "ona nad tym nie panuje". Wraz z Geraltem uderzają Pavettę magią. Pamiętacie trailer do "Wiedźmina i Miasta Umarłych"? Wygląda to zgoła identycznie...
22. Pavetta przestaje krzyczeć, rozczochrana Calanthe wychodzi spod stołu i mówi "daję ci Pavettę".
23. Duny, wdzięczny jak nie wiem co, mówi Geraltowi, że ten może go nie lubić, ale zapłata być musi. Geralt żąda tego, co Duny ma, ale o czym jeszcze nie wie. Pavetta oznajmia najbliższemu otoczeniu, że chciała powiedzieć już wcześniej, iż będzie miała dziecko.
24. Wiedźmin z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku odjeżdża w Karkonosze.
25. Zmiana miejsca akcji. Geralt ciągnie za sobą bazyliszka, wieśniacy przeglądają jego juki.
26. Borch Trzy Kawki przywraca porządek dzięki panapolchowym Zerrikankom.
27. Geralt i Borch stołują się w knajpie, Borch stara się wydobyć z Geralta listę potworów nie zabijanych przez wiedźmina. Geralt na odczepnego rzuca smoka. Potem uzasadnia, że taki smok to ucieka przed ludźmi, a zwierzęta porywa, bo "smok to nie mysz, dużo je". Potem mówi jeszcze, że "lubi smoki" i "ma z tym tylko kłopoty". Dowiadujemy się, że "smoki mają skarby dla czystej przyjemności".
28. Na pięterku Zerrikanki rozbierają się i na placach podchodzą do balii. W balii śpią obok siebie Geralt i Borch, coś wyczerpani tacy. Zerrikanki wskakują do balii, zaczyna być znów fajnie, cięcie.
29. Geralt, Borch i Zerrikanki docierają do zamkniętego brodu. Przejechać mogą tylko ci, którzy potrafią zabijać smoki. Geralt pokazuje żołnierzowi swój medalion i wszyscy przejeżdżają.
30. Na biwaku Jaskier rzuca swoją lutnią o ziemię. Obecni na sali gitarzyści głośno przełykają ślinę.
31. Geralt spotyka Yennefer. W retrospekcji cofamy się do ich wcześniejszego spotkania, gdy Yennefer opatrywała rany Geralta, mówiąc mu "jestem czarodziejką; to, czym się zajmujemy, łączy nas". Yennefer ma ładny biust.
32. Cały orszak jedzie przez góry. Borch rzuca monetę, wywołuje lawinę, jadącemu obok Geraltowi radzi tam nie jechać. Geralt puszcza się pędem, dojeżdża w miejsce, gdzie była lawina i spuszcza się na skórzanym pasku na zbocze góry (mostu niet), gdzie uwieszona jest Yennefer. Pasek się urywa, Geralt zawisa dramatycznie na jednej ręce, drugą trzymając czarodziejkę, po czym łapie się rzuconej przez Jaskra liny. Wciąga się, wspomniawszy komentarze krasnoludów jest o krok od śmiertelnego obrażenia i odjechania, ale ktoś spostrzega niedaleko złotego smoka. Wszyscy zapominają o tej nieprzyjemnej sprawie.
33. Jaskier ujrzawszy zwierzę powtarza kilkukrotnie "smoku, jesteś piękny" i przejąwszy kompetencje nieuwzględnionego w obsadzie Dorregaray'a wznosi apele: "nie zabija się legendy".
34. Smok ma w kłębie jakieś osiem metrów wysokości, ale Eyck hardo rusza w bój. Zasięg skrzydeł filmowego smoka to metrów kilkanaście, więc walka jest krótka.
35. Geralt sugeruje Niedamirowi wyjazd. Niedamir odjeżdża, głośno wyrzekając na złych doradców, którzy namówili go na tę wyprawę. Na odchodnym dziękuje Geraltowi za słowa rozsądku.
36. Yennefer własną piersią broni małe smoczątko przed krasnoludami, których chwilę później zabija Geralt. Duży smok w kuli ognia zmienia się w Borcha i Zerrikanki na koniach. Movie mistake: sylwetki jeźdźców są widoczne równocześnie ze skrzydłami smoka.
37. Ni stąd ni z owąd akcja przenosi się na biwak, gdzie obozują Yennefer, Geralt i Jaskier. Pojawia się Borch, mówi, że może prawie wszystko i pyta Geralta, czego ten chce. Geralt sugeruje przeczytanie w myślach, więc Borch i Yennefer czytają i wiedzą. Znający prozę się domyślają. Nieznający prozy zgrzytają zębami, bo nie dość, że ciągle jeszcze nie kojarzą postaci Borcha ze smokiem, to kompletnie nie rozumieją niewypowiedzianego życzenia Geralta. Borch mówi, że to niemożliwe. To ostatnia scena, w której widzimy Yennefer.
38. Geralt wraca do Cintry po dziecko-niespodziankę. W Cintrze dowiaduje się, że Duny i Pavetta zginęli na morzu. Calanthe, dumna i wyniosła Lwica z Cintry, klęczy przed wiedźminem i płacząc prosi go o nieodbieranie jej dziecka. Geralt ucisza ją krótkim "milcz" i wyjaśnia, że złamanie przeznaczenia bierze na siebie. Calanthe rzuca mu się w objęcia, płacząc tym razem ze szczęścia. Wiedźmin odjeżdża.
39. Niebo nad Cintrą staje w płomieniach. Movie mistake: choć niebo gorzeje ogniem, w szybach nadal odbija się błękit.
40. Dowiadujemy się, że hrabia Falwick (dawniej wiedźmin Gwidon) szuka Ciri. Wśród przodków tej ostatniej były elfy i... krasnoludy. Cirillę chce zdobyć cesarz Nilfgaardu, który co prawda ma żonę, ale nie ma dzieci.
41. Geralt walczy na bagnach z jakimś potworem, który nigdy nie zostaje pokazany choćby w części. Zgadujemy, że wiedźmin został ranny, gdyż docierając do Ellander ma się nietęgo. W następnej scenie jest opatrywany przez Nenneke, której pomaga Ciri (chwile grozy przeżyłem myśląc, że owa ośmiolatka to Iola).
42. Iola, niewysoka i krępa brunetka, leczy nieprzytomnego wiedźmina seksoterapią i okładem z młodej piersi. Nenneke (wykrzykująca w chwili stresu "na bogów!") mówi potem Geraltowi, że leczono go "zbiorowym wysiłkiem". Skojarzenie z montypythonowskim zamkiem Hemoroid jest nieuchronne.
43. Falwick i Tailles wyrażają przekonanie, że zakon Białej Róży może mieć własne księstwo. Nie bardzo rozumiem, czy ma się to stać dzięki zlikwidowaniu kultu Melitele, czy dostarczeniu cesarzowi Ciri.
44. Falwick i Tailles wizytują świątynię Melitele. Nenneke podejmuje ich w odrapanej izbie z poobtłukiwanym kominkiem, brudnymi ścianami i zaciekami na podłodze. Jedynym sprzętem jest krzesło. Geralt wchodzi w spór z Taillesem ("chyba cię nie lubię"). Nenneke obiecuje napisać list do księcia i wygania rycerzy.
45. Iola zwolniona ze ślubu milczenia zaczyna panikować.
46. Geralt wyjeżdża z Ellander, by w Brokilonie załatwić schronienie dla Ciri. Ciri chce koniecznie jechać od razu, ale Nenneke kategorycznie odmawia. Geralt na szlaku spotyka marznących tam Falwicka i Taillesa, z zawiązanymi oczami potyka się z Taillesem, wygrywa.
47. Falvick w asyście zbrojnych przyjeżdża do Ellander celem odebrania Ciri. Żadna z adeptek nie zdradza dziewczynki, za to Iola wieszczy Falwickowi rychłą śmierć. Sobie jeszcze szybszą, bo mającą nastąpić tego samego dnia. Falwick przywiązuje dwie kapłanki do słupa, ustawia naprzeciw zbrojnych z kuszami i szantażuje Nenneke. Ciri zjawia się dobrowolnie, jak porządna ośmiolatka wyjaśnia, że przez całe życie miałaby wyrzuty sumienia i pozwala się wywieźć.
48. Iola wpada w panikę, krzyczy "co ja narobiłam", dopada po kolei wszystkich koleżanek i krzyczy do nich "uciekajcie, uciekajcie". Słowem zachowuje się jak typowa wieszczka, która świadoma jest nieuchronności przeznaczenia.
49. Do świątyni Melitele jedzie Renfri i wraz ze swoją bandą zabija wszystkie kapłanki.
50. Geralt tropi na śmietnisku pod murem zeugla, oczywiście niewidocznego. Widz może jedynie popatrzeć na dwie lub trzy macki, odrąbywane po kolei przez wiedźmina. Rankiem Geralt wjeżdża do Blaviken, wioząc na wozie zwłoki zeugla owinięte w siatkę maskującą (sieć rybacką?). W karczmie spotyka Jaskra.
51. Geralt udaje się w odwiedziny do Stregobora, mieszkającego w wieży w środku miasteczka. Aby potwierdzić tożsamość wiedźmina, mag żąda podania trzech run wykutych w jaskinii Kaer Morhen. Wiedźmin odpowiada, że nie może ich wymówić, ale wszystkie kończą się tak samo. Stregobor prosi o pomoc w walce z Renfri. Geralt obiecuje pomóc, jeśli Stregobor zostanie zaatakowany.
52. Geralt idzie nocą wzdłuż murów, kot na niego parska. Zza muru wychodzi Cykada, po krótkiej wymianie zdań dostaje pięścią w zęby i kopa w brzuch (choć wiedźmin informował, że "nie bije się z byle szmaciarzem"). Kolega Cykady ucieka.
53. Geralt rozmawia z Renfri w karczmie. Potem walczy z jej bandą. Odbija bełt z kuszy, ucieka na mury, zeskakuje z dużej wysokości po czym... znika. Widać, jak stoi pod ścianą i szybko się dematerializuje. Widz jest zaskoczony jeszcze bardziej, niż przeciwnicy wiedźmina. Potem wiedźmin znów się pojawia i następuje szybkie szast-prast, w czym wydatnie pomagają oponenci - podbiegają sekwencyjnie i starają się nie robić problemów.
54. Pojawia się Renfri i mówi, że Stregobor zamknął się w wieży i nie wyszedłby nawet, gdyby ona wymordowała całe miasto. Potem zaczyna walczyć z Geraltem. Geralt próbuje czarować, ale Renfri informuje go o bezcelowości takich prób. Walka nie trwa długo, widoczne są jednak niedostatki montażu - poszczególne ujęcia nie zachowują ciągłości akcji. W końcu Renfri zostaje cięta w pas i pada z rozharatanymi... udami. Beznamiętnie informuje wiedźmina, że jej zimno i chce zostać przytulona. Osoby nieznające prozy otwierają oczęta w niemym zdumieniu: odkąd to ranionego wroga należy czule obejmować? O książkowym zbliżeniu Renfri i Geralta nie było przecież ani słowa.
55. Stregobor znając wynik starcia informuje Geralta przezornie, że "nie chce się w to mieszać, to paskuda historia". Przekazuje mu wiadomość, że "spalili Melitele" (sic!) a los Ciri jest nieznany i poleca udać się do Brokilonu.
56. W pełnym peruwiańskich elfów Brokilonie Geralt spotyka Jaskra. Kurier świątynny, raniony w głowę, informuje Geralta o odwiedzinach komanda Białej Róży przed wizytą Renfri. Geralt błyskotliwie wpada na trop.
57. Geralt podkrada się pod obozowisko nilfgaardzkiego oddziału mającego na celu znalezienie Ciri. Połyka dwa Tik-taki i słuch mu się wyostrza. Potem zakrada się do łaźni i przykryty cały (z głową) mokrymi szmatami rozmawia z Cykadą o cenie za Ciri. Kolaborujący z zakonem Białej Róży Cykada myśli, że ma do czynienia z nilfgaardzkim oficerem. Geralt dowiaduje się, gdzie jest Ciri i zabija Cykadę przy słowach "oto jest moja zemsta, Cykado". Nie wiemy niestety, za co wiedźmin się mści, skoro wcześniej spotkali się tylko raz, a i to krótko.
58. Geralt przebiera się za Nilfgaardczyka po czym próbuje skłonić żołnierzy do zebrania obozu i pojechania we wskazanym kierunku. Ów chytry plan zawodzi, więc wiedźmin zabija wszystkich i uwalnia gromadkę dzieci. Dzieci ślubują samodzielność i same odjeżdżają. Także wrogowie byli wiedźminowi pomocni, gdyż nadbiegali pojedynczo i umierali szybko - nawet od noża wbitego w bark. Geralt schodzi do piwnicy szukać Ciri. Ciri chwilę wcześniej pojawiła się w oknie i krzyknęła, że jest tam. Potem uciekła do tej właśnie piwnicy. Geralt ku zdziwieniu swojemu i publiczności nikogo nie odnajduje, choć wcześniej efektownie wyważył drzwi Znakiem. Oczekując na dalszy ciąg fabuły siada na kamieniu i w towarzystwie trupów czeka na Falwicka. Potem daje się uderzyć w głowę i upada.
59. Falwick chłoszcze Geralta, któremu nawet jeden mięsień nie drgnie na twarzy. W kolejnych ujęciach jego koszula będzie miała na plecach od pięciu do kilkunastu krwawych pręg, raz więcej, raz mniej. Gdy Geraltowi nudzi się zbieranie cięgów, ujawnia zdradę Falwicka ("Cykady przed śmiercią pięknie śpiewają") i czeka, co się stanie. Nilfgaardczyk zarządza Sąd Boży ("zarządzam Sąd Boży", sala chichocze). Wiedźmin odmawia przyjęcia broni, zabija dwóch wojowników poprzez przewrócenie, trzeciemu odbiera miecz i załatwia pozostałych. Potem zabija Falwicka, któremu nie udaje się chytry podstęp (odmowa walki i nagły atak na odwróconego Geralta).
60. Nilfgaardczyk uznaje najwidoczniej, że Sąd Boży był niedostatecznie sprawiedliwy, bo skazuje Geralta na śmierć. Nagle okazuje się, że w rękach operującego na obcym terenie komandzie Nilfgaardu jest także Jaskier ("najsłynniejszy bard Pogranicza"). Obaj zostają związani i zostawieni bez opieki. Jaskier, jako bardziej niebezpieczny, ma związane ręce i nogi, wiedźmin jeno ręce. Poprzez stłuczenie naczynia nasi bohaterowie uzyskują ostrze do przecięcia sznurów, barykadują się w swoim więzieniu, podpalają budynek i zastanawiają, co robić dalej, skoro są zamknięci w środku. Schodzą do piwnicy i zaczynają udawać Ciri (chodzą na kolanach, bo Ciri jest przecież niewysoka). Odnajdują tajne wyjście szybciej, niż kiedykolwiek zrobił to Pan Samochodzik, po czym uciekają.
61. Mija dużo czasu. Tajemniczy starzec mówi Geraltowi "znajdziesz ją, gdy twe serce będzie czyste, musisz uwolnić się od przeszłości". Geralt, zakapturzony jak Bogusław Robak, chodzi po domach i pyta, czy ktoś nie widział Ciri. Nikt nie widział.
62. Na szlaku Geralt natyka się na Yurgę i przyjmuje zlecenie, ale eliksirów nie zażywa. Gdy gnomy-dziobaki atakują, koń Yurgi zachowuje stoicki spokój. Wiedźmin walczy mieczem na potwory, ale po chwili go gubi, więc siecze dalej tym wyciągniętym zza pleców. Rezerwę stanowi poręczny, półmetrowy bagnet zatknięty za pas.
63. Rannego Geralta Yurga opatruje troskliwie. Gdy dojeżdżają do domu, Złotolitka jest przestraszona "jakiś on straszny taki" (a oczy u niego chitre takie, chciałoby się rzec). Potem pojawia się Ciri i pada Geraltowi w ramiona. Ta scena jest naprawdę ładna i wzruszająca.
64. KONIEC
Aktorzy
Gra aktorska jest niezła. Do gustu przypadł mi szczególnie Duny (Dariusz Jakubowski), Jaskier (Zbigniew Zamachowski) oraz Nenneke (Anna Dymna). Dumna i wyniosła Calanthe (Ewa Wiśniewska) klęcząca przed wiedźminem tak dalece kłóci się ze swym książkowym pierwowzorem, że nie jestem w stanie ocenić tej roli. Nieco gorzej radzą sobie aktorzy dziecięcy. Ciri wypowiada swoje kwestie głośno, wyraźnie i beznamiętnie. Jedyna kwestia małego Geralta jest z kolei obdarzona nadmiarem ekspresji.
Geralt jest zagrany sprawnie i z wdziękiem, ale scenariusz nie daje żadnej szansy na szersze spojrzenie na rolę. Wiedźmin, jak ten MacGyver, reaguje tylko na chwilę obecną. Jeśli widać przeciwników z mieczami, będzie rzeźnia, jeśli widzimy pejzaż, będzie wiedźmin na koniu, jeśli pojawia się bagno, będzie polowanie na potwora. Książkowy wiedźmin jeździł po świecie bez celu a wątpliwości nim targały. Filmowy wiedźmin odbębnia swój quest, z ujęcia na ujęcie zmieniając stosunek do ludzi i świata. Czasem "zabija i nie żałuje", innym razem wystawia się na biczowanie tylko po to, by zniszczyć wroga w sposób bardziej efektowny. Rozwój postaci jest żaden, choć na dziesięć minut przed końcem filmu pojawia się transparent "uwaga, teraz bohater będzie dokonywał wewnętrznej przemiany by odnaleźć Ciri" - mowa o spotkaniu z prorokującym dziadem.
Yennefer do akcji wchodzi na circa 10 minut i praktycznie się nie liczy. Podobnie Borch. Oby w serialu było inaczej...
Efekty specjalne
Moim zdaniem efekty komputerowe są niezłe. Smok, choć za duży, rusza się płynnie i prezentuje odpowiednio. Stwory atakujące Geralta na moście są zwinne i umiejętnie wstawione w film. Część FX-ów grzeszy małą starannością - gdy niebo nad Cintrą zachodzi płomieniami, w oknach wciąż odbija się błękit.
Porażką są efekty "analogowe", żaden z trzech zabitych przez Geralta potworów (wij, zeugl, potwór na bagnach) nie jest ani razu pokazany w całości. Wyświetlane na ekranie szybkie ujęcia ataku (np. wija) budzą politowanie i śmiech. Typowa sekwencja: wiedźmin się skrada, potwór pojawia się tak nagle, że kamera się chowa, wiedźmin siecze wokoło, wiedźmin ciągnie/wiezie zwłoki.
Ograniczenia w budżecie są najbardziej widoczne w scenie magicznego ataku Pavetty - zamiast pękających ścian, spadającego z sufitu tynku i lewitujących przedmiotów mamy wytryskujące z kufli piwo...
O fabule
Najpierw małe wprowadzenie - autorem scenariusza oraz lwiej części głupot i idiotyzmów zawartych w filmie i serialu jest Michał Szczerbic. Osobnik ów, którego ze względu na zbliżone poczucie piękna można śmiało porównać do Nerona, wsławił się swego czasu słowami "to nie jest film dla was" skierowanymi do fanów twórczości Sapkowskiego. Szczerbic wycofał swoje nazwisko z filmu, który tak radośnie okaleczył. Zapamiętamy to, Michale. Twoja tfurczość nie zostanie ci zapomniana. Już teraz możesz być pewny naszych starań o twoją nominację do nagrody Złotego Meteora.
Scenariusz to głęboka porażka. Film nie posiada fabuły w potocznym tego słowa znaczeniu. On nie opowiada historii tylko historyjki, połączone osobą Geralta, Falwicka i Ciri. Niespójności rozsadzają całość od środka. Konia z rzędem temu, kto powie, ile czasu upływa w świecie wiedźmina od początku do końca filmu. Na pewno więcej, niż osiem, bo Ciri musiała urosnąć (poznajemy ją u Nenneke). O ile więcej? Ba... Śnieg kilkukrotnie pojawia się i tyleż samo razy znika, wiedźmin pokonuje wielkie odległości, przerywnik z chmurkami mający chyba oznaczać "minął rok" przewija się często i gęsto, naiwny widz myśli "to pewnie parę latek upłynęło". Oglądamy film, przypatrujemy się jesieni (Brokilon), zimie (dziad na przełęczy), wiośnie (Zarzecze), a w ostatniej scenie okazuje się, że Ciri nie urosła nawet o centymetr. Zanim widz zorientuje się, że Yennefer i Geralt wciąż się kochają, czarodziejka zniknie na zawsze a Geralt ani za nią nie westchnie. Borch Trzy Kawki nie jest w żaden sposób powiązany ze złotym smokiem. Co więcej, dzięki scenie z wybuchem można domniemywać, że zaszedł tego ostatniego od tyłu i wraz z dwiema asystentkami wysadził gada w powietrze. Takie kwiatki spotyka się co chwilę.
Scenografia
Sala tronowa Cintry ma rozmiary małego baru, jest też podobnie przystrojona. Urzędowa sala klasztoru, z którym musi liczyć się władca całego księstwa, zawiera jedno krzesło dosiadane przez Matkę Przełożoną. W tle sterczą brudne ściany i obtłuczony kominek. Tego nie da się wytłumaczyć budżetem, to jest niestaranność i chałtura. Są też i ładne wnętrza, np. herbarium w świątyni. Plenery nie wypadają źle, choć są niekiedy kompromisem między literackim pierwowzorem a kosztami, czego przykładem jest np. Blaviken.
Muzyka
Opinie będą zapewne sprzeczne, ale całość muzyki mi się podobała. Wliczając w to utwór tytułowy i krótkie piosenki śpiewane przez Zamachowskiego. Gorzej wypada udźwiękowienie. Odgłosy, choć czyste i wyraźne, pozostają irytująco płaskie. Dźwięk prawdziwie przestrzenny słychać jedynie w kilku ujęciach ze złotym smokiem.
Montaż
Film ogląda się nieźle, ale montaż bardzo kuleje w dynamicznych scenach walki. Nieciągłości są szczególnie wyraźne w pojedynku Geralta z Renfri. Sposób ustawienia kamery ani szybkie zmiany ujęć nie zdołały też ukryć braku potworów. Nie da się zwizualizować walki poprzez ukazanie tylko jednej z walczących stron. Muszę się przyznać, że nie rozumiem znaczenia kilku ujęć przedstawiających płynące chmury (z perspektywy szczytu górskiego oraz samolotu). Przerywnik? Chwila na refleksję? Rozpakowanie popcornu? Szloch?
Zdjęcia
Zdjęcia są poprawne, choć bardzo telewizyjne. Przykładem może być ujęcie kotła Łomniczki - tam, gdzie kamera mogłaby pokazać przepiękną, szeroką, jesienną panoramę, widz musi zadowolić się dużym zbliżeniem i przejazdem po strumyku i kamieniach. Na ekranie kina można pokazać znacznie więcej, lecz ile - w "Wiedźminie" nie zobaczymy.
Choreografia
Nie znam się na układaniu walk, ale to, co zobaczyłem w "Wiedźminie", było niezadowalające. Przeciwnicy Geralta umierają od przewrócenia, popchnięcia i ciosu nożem. Atakują sekwencyjnie, jeden po drugim, nawet nie próbując walczyć. Nie widać, aby Geralt był nieludzko szybki, on wygrywa, bo nie biega z mieczem nad głową w kierunku wroga złożonego do ciosu.
Podsumowanie
"Wiedźmin" to zgrabnie zrealizowany i dobrze zagrany film z podłej jakości scenariuszem. Z tego powodu jest i pozostanie ogromnym rozczarowaniem, straconą szansą i porażką kinematografii i polskiej fantastyki. Wśród kilku zalet filmu jest jedna bezsporna - Szczerbic nie będzie już pisał scenariuszy. Szkoda tylko, że szansa na porządną, kinową ekranizację prozy Sapkowskiego została zaprzepaszczona na długie lata.
Relacja z konferencji prasowej
Na seansie pojawił się komplet publiczności, wszystkie miejsca zostały zajęte przez dziennikarzy i obrotnych fanów, którym udało się zdobyć akredytację. Dziesięć minut po zakończeniu filmu rozpoczęła się konferencja prasowa z udziałem reżysera (Marek Brodzki), aktorów (Żebrowski, Zamachowski, Wolszczak, Chyra, Wiśniewska, Kozłowski), producentów (Poppe, Rywin, Otulak) i innych (m.in. Ciechowski).
Na widowni zostało niewielu dziennikarzy, z których spora część i tak czekała na zakończenie, by móc przeprowadzić indywidualne wywiady. W drugim rzędzie siadła silna grupa pod wezwaniem: Gandalf, KoLeC, Michał Wojtczuk z "Wyborczej" i ja, TomasH. Gdy zaczęliśmy skandować "Scenarzysta! Scenarzysta!", Marek Brodzki podszedł do nas i przywitał się. Potem rozpoczęto konferencję.
Na pierwszy ogień poszła kwestia scenariusza. Rywin przyznał się do tego, że dwie pierwsze wersje filmu odrzucił i sam zaangażował się w doprowadzenie go do stanu obecnego. Szczerbicowi kształt ów nie odpowiadał, dlatego wycofał swoje nazwisko. Montaż trwał chyba do ostatniej chwili, gdyż Rywin sam powiedział, że wyświetlana kopia została wyprodukowana w Czechach dwa dni wcześniej.
Sporo scen z teasera, trailera i reportażu "Jak powstawał film Wiedźmin" nie pojawiło się w filmie. Gdy o nie pytaliśmy, najczęstszą odpowiedzią było "będzie w serialu". Brodzki żałował, że film nie mógł trwać 180 minut, gdyż wtedy niektóre sceny nie byłyby tak drastycznie pocięte, ale sam nie wiedział, czy dłuższy film faktycznie byłby lepszy.
Wbrew materiałom prasowym, odcinków serialu będzie 13. Telewizja powinna pokazać wszystkie, choć kontrakt opiewa na sztuk 12. Pomysł nakręcenia dodatkowego odcinka pojawił się już w trakcie zdjęć. Nie było jasnej odpowiedzi, kiedy serial będzie emitowany w TV.
Żebrowski wspominał z sympatią spotkanie w Malborku ("Dopiero wtedy, spotykając się z tymi ludźmi, zrozumiałem, że te wszystkie protesty i wątpliwości wynikają z autentycznej pasji i zaangażowania"). Nikt nie podniósł wątku Komitetu Obrony.
Realizatorzy nie wykluczają nakręcenia ciągu dalszego. Faktem pozostaje, że Sapkowski nie sprzedał praw do ekranizacji powieści, zaś spójność z nią będzie trudna do osiągnięcia (z powodu choćby śmierci Nenneke). Nie powiedziano, ilu widzów będzie dla dystrybutora satysfakcjonującym wynikiem.
Nie dostałem odpowiedzi na pytanie, czy ktokolwiek na planie kontrolował zgodność scenopisu z książką, skoro jedna z postaci wypowiada słowa "spalili Melitele" (zamiast "spalili świątynię Melitele"). Reżyser był ową pomyłką wyraźnie zakłopotany.
Na sali znalazł się jeden człowiek, który pytanie poprzedził pochwaleniem wszystkiego, co widział na ekranie, wliczając scenariusz. Człowiek ów mógł być podstawiony ;-)
Konferencja zakończyła się dość szybko. Potem aktorzy i twórcy pozowali do zdjęć i udzielali wywiadów, zaś dziennikarze skierowali się do swych redakcji, by oddać artykuły przed czwartkowym świętem.
|