Strona główna Sapkowski Zone -=[ Strona Filmowa poświęcona ekranizacji prozy Sapkowskiego ]=-

Wywiady z konferencji prasowej filmu "Wiedźmin"
Przygotowała: Sylvia

Rozmowa z Grażyną Wolszczak.

W: Czy oprócz jazdy konnej są w pani roli inne wyczyny sportowe? Wspinaczka, skoki, walka?
GW: Nie, ja w tym filmie nie walczę. Ale są różne zadania wymagające sprawności fizycznej.
W: Czy kocha pani takie romantyczne filmy, gdzie występują konie, powozy?
GW: No pewnie, każdy kocha.
W: W tym filmie będą takie sceny?
GW: Powozów nie będzie, ale koni jest mnóstwo. Są bez przerwy, wszyscy jeżdżą konno. Przede wszystkim Geralt jest zrośnięty z koniem, Jaskier też i większość postaci porusza się konno.
W: A są też jednorożce?
GW: Nie. Tu są potwory zupełnie inne.
W: Proszę jeszcze powiedzieć coś czytelnikom "Koni i rumaków".
GW: Jezus Maria! [ogólny bawoli śmiech] Pozdrawiam czytelników "Koni i rumaków".
W: Jak pani się czuje w takiej bajkowej scenografii?
GW: Fantastycznie. To jest wielka przygoda i życzę każdemu aktorowi, żeby przeżył równie niezwykłą historię.
W: Od czarodziejki wymaga się znajomości czarów, tężyzny fizycznej, jazdy konno. Jak pani sobie z tym radzi?
GW: Staram się.
W: Czy są jakieś sceny szczególnie wyczerpujące?
GW: Nie, ale trudność mam z moją kobyłą - Dakotą, która jest potwornie płochliwa i właściwie z dnia na dzień robi się płochliwa coraz bardziej, więc już zaczynam się jej bać. Dograłam na niej jeden odcinek serialu do końca, ale teraz będę zmieniać konia. Już mnie zrzuciła dwukrotnie i może się to za trzecim razem źle skończyć. Zresztą produkcja jest tego samego zdania.
W: Powiedziała pani, że nie czytała wcześniej Sapkowskiego. Nie boi się pani gniewnych reakcji?
GW: Nieopatrznie się do tego przyznałam i spotkałam się z różnymi reakcjami, no ale wydaje mi się, że to nie jest ...
W: Przyznała się pani do błędu i teraz już by pani tego nie powtórzyła?
GW: Nie, nie! Uważam, że miałam prawo tego nie czytać, ale nie miałam prawa poznać Sapkowskiego przygotowując się do tej roli, toteż to uczyniłam. Do głowy by mi nie przyszło, żeby nie poznać tego świata. Pzeczytałam opowiadania i potem już wyjeżdżałam na plan i na wakacje, więc dalszą część zostawiam na potem.
W: Jak się pani podoba ta proza? Czy jest pani zwolenniczką fantasy?
GW: Ja czytałam do tej pory tylko Toliena i Ursule le Guin. Z tych trzech autorów najbliższa jest mi jednak Ursula le Guin. Ale Sapkowski wykreował taki świat, że chapeau bas!, fantastycznie.
W: Czuje pani odpowiedzialność i te oddechy fanów?
GW: Staram się o tym nie myśleć. Jakkolwiek nie spodziewałam się kompletnie, że to tak będzie wyglądać, z takim tłumem ludzi, rzeszą, która kibicuje na "tak" lub "nie".
W: Czyli nie stresuje to pani?
GW: Nie. Trudno. Nie ma takiej sytuacji w życiu, żeby każdego zadowolić i spełnić każde oczekiwania, więc nawet się nie staram. Staram się robić co do mnie należy. Jak najlepiej.
W: Czyli nie boi się pani chodzić po ulicach?
GW: Eeee ... nieee! Nie przesadzajmy.
W: Ale to taka oryginalna sytuacja, że są tysiące ludzi, którzy wiedzą lepiej jak powinna wyglądać Yennefer?
GW: Tak, ale trudno. Moje dziecko jest bardzo dumne z tego, że jestem na drugim miejscu do tej roli, według czeskich internautów.
S: Czy w jakiś sposób utożsamia się pani z czarodziejką?
GW: To jest kobieta z krwi i kości i takąż ja się czuję, więc to wszystko jest bardzo bliskie mnie.
S: Czy przezywała kiedyś pani takie rozterki?
GW: Jasne. Każdy przeżywa tysiące różnych namiętności i im dłużej żyję tym ich jest więcej.
S: A taka miłość, która ciągnie się latami i jest nie do końca spełniona?
GW: Nie, takiej nie.
W: Czy to uczucie przeżywa się tak samo w rzeczywistości gdzie są bloki i jeżdżą samochody?
GW: Tak. Ja uważam, że emocje ludzkie są niezmienne i namiętności są niezmienne. Od zawsze.
W: Czy kostium pomaga, czy przeszkadza w graniu?
GW: Pomaga, ponieważ kreuje postać i rzeczywistość, w jakiej się poruszamy.
W: A ten jest wystarczający, wystarczająco efektowny? Sprostał zapotrzebowaniu?
GW: Mojemu jak najbardziej. Ja się bałam, że kostiumolog będzie miał wyobrażenia , że czarodziejka ma nosić jakieś błyszczące szaty, cechujące się bajkowością dla dzieci. W związku z tym, jestem zadowolona, że tak wyglądam.
W: Czy szuka pani magii w życiu codziennym?
GW: Zawsze szukam. Zawsze szukałam i szukam.
W: I udało się odnaleźć?
GW: Pewnie. Nie raz...



Rozmowa z Michałem Żebrowskim

W: Czy granie tej roli przychodzi Panu z łatwością czy z pewnymi oporami? Czy przygotowanie do niej wymaga więcej pracy niż inne role?
MŻ: Polubiłem to, że na pierwszy rzut oka wiedźmin jest maszyną do zabijania. Każdy chłopak chciałby to zagrać choćby dlatego, że w rolę wpisanych jest trzydzieści osiem pojedynków. Ale pomyślałem, że coś jeszcze innego mi się uda tu przemycić, nie powiem w tej chwili co, ale ciekawie jest grać człowieka, który poza tym, że morduje i zarabia za to pieniądze, to jeszcze jest naprawdę głęboki.
W: Ale czy ma pan jakieś opory?
MŻ: Nic. Wiedźmin nie ma oporów.
W: Ale czy Michał Żebrowski ma opory?
MŻ: Dlaczego? To jest fantastyczna rola. Jak już powiedziałem pan Sapkowski, gdyby był w Stanach Zjednoczonych, zarabiałby miliardy dolarów za swoje opowiadania. To jest wielki talent. Tutaj konflikty są jasne, czytelne, wszystko jest krwiste, dialogi przejrzyste. Wiemy jaki jest komunikat, wiemy o czym jest scena. Postaci są barwne. To jest dowcipne. Co można sobie bardziej wymarzyć ? Jest fantastycznie.
W: Czy spotkał się pan z panem Andrzejem Sapkowskim i z nim konsultował swoją rolę?
MŻ: Nie, dlatego, że złożono mu już tyle wizyt, że po prostu nie znalazł czasu.
W: Część scen kręcono w kieleckiem ...
MŻ: Tak, właśnie mam bliznę na sobie z Kielc. Jestem w tej roli tak głęboko, że myślę co z nią zrobić po zakończeniu zdjęć.
W: Jak podobał się panu skansen i kamieniołom?
MŻ: To właśnie jest niezwykłe, że w Polsce nasi specjaliści odnaleźli takie plenery, że czujemy się, jak byśmy byli właśnie w jakimś bajkowym świecie, fikcyjnym, niesamowitym. Skały, jary, piachy, pustynne przestrzenie. Okazuje się, że nie trzeba jechać na Ukrainę czy do Mongolii, tylko można w Polsce dobrze się bawić.
W: Czy był pan narażony na osobiste ataki fanów?
MŻ: Nie, jestem bardzo pilnie strzeżony.
W: Czy nie uważa pan, że ograbienie z filmu postaci Ciri zubaża pana postać?
MŻ: Nie zostało to zubożone. Tylko w wersji filmowej nie ma Ciri dlatego, że z ośmiu czy dziesięciu opowiadań nie można zrobić o wszystkim filmu. Trzeba z czegoś zrezygnować, więc nie obawiam się. Zresztą dziewczynka, która gra tę rolę jest niezwykle wdzięczna i utalentowana. Jest bardzo miła i bardzo dobrze mi się z nią gra. Ostatnio nagraliśmy scenę odnalezienia. Tak więc jest ta postać, proszę się nie niepokoić.
S: Jak podoba się Michałowi Żebrowskiemu wygląd wiedźmina?
MŻ: To samo pytanie można skierować do pani...
S: Mi bardzo.
MŻ: No to się cieszę.
W: Czy rzeczywistość baśniowa jest trudna do zagrania?
MŻ: Mam to szczęście, że spotykam się z postaciami z baśni, natomiast sam jestem wiedźminem. On jest w połowie źle zmutowany i ma wiele wyrzutów sumienia, wątpliwości, pragnień, niespełnionych marzeń, czyli jest głęboko ludzki. I to jest bardzo ciekawe w tej roli.
W: Czy szum wokół obsadzenia pana w tej roli mobilizuje?
MŻ: To jest komfortowa sytuacja. Ponieważ my, cała ekipa, wszyscy w zasadzie fani Sapkowskiego, czujemy codziennie na naszych barkach wielomilionowy oddech Sapkologów. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni, bo nie ma nic gorszego kiedy artysta tworzy w pustkę. Oczywiście liczymy na ich taką samą gorliwość w kupowaniu biletów w kasach.
W: W kinematografii polskiej jest taki zwrot do przeszłości: "Ogniem i mieczem", "Pan Tadeusz". Czym współczesnego widza zainteresuje film o wiedźminie?
MŻ: To jest film kostiumowy, pojawiają się piękne kobiety, pojawiają się rycerze, którzy bronią ich, bądź też bronią świata przed złymi ludźmi. Jest to baśń, są świetne zdjęcia, muzyka, podejrzewam też, nieźli aktorzy i oprócz tego rola wiedźmina. Jest dochodzenie w świecie okrucieństwa do takich swoich najskrytszych pytań, tajemnic. Odnajdywanie celu i sensu życia.
W: Lubi pan czytać bajki?
MŻ: Dzieciom.
W: Zdjęcia trwają sto pięćdziesiąt dni, to wielka produkcja, czy znajdzie pan czas na granie w teatrze ? Wciela się pan w tę rolę na długi czas, nie ma tego co jest najistotniejsze w teatrze, to tworzenie.
MŻ: A co ja tu robię jak nie tworzę?
W: No tak, ale co innego film a co innego teatr...
MŻ: No tak.
W: Zawsze pan cenił kreacje teatralne.
MŻ: Cenię. Absolutnie, nigdy nie wychodziłem z teatru na zawsze. Jest to luksus zagrać i w kinie i w teatrze. Bardzo się cieszę, że ten luksusu posiadam.
W: Ale będzie pan miał czas grać w teatrze?
MŻ: Naturalnie.
S: Czy miłość Geralta i Yennefer będzie w filmie szczęśliwa?
MŻ: Czy będzie szczęśliwa... No raczej nie...



Rozmowa ze Zbigniewem Zamachowskim

S: Czy w filmie będą piosenki Jaskra będące dosłownymi cytatami z literatury Andrzeja Sapkowskiego?
ZZ: Przyznaję, że nie wiem. Scenariusz nie opiewa na taka sytuację, ale na pewno będą piosenki. Jaskier śpiewa pieśń, ale cóż to jest za pieśń, tego jeszcze nie wiem.
W: Niektórzy porównują tą literaturę do Cervantesa. Czy to będzie taka para troszkę jak Don Kichote i jego wierny sługa?
ZZ: Powiedziałbym, że gdzieś blisko. To jest jakiś archetyp pana i sługi czy też przyjaciela wesołego przy bohaterze poważnym. I Jaskier funkcję tutaj taką spełnia.
W: Komediową?
ZZ: Tak, ale ja zawsze w słowie "komedia" próbuję odnaleźć coś bardziej poważniejszego. Nie chcę, żeby było tylko śmieszne, bo może stać się po prostu głupie. W związku z tym, Jaskier jest zabawny, ale umie właściwie ocenić rzeczywistość i jest takim domorosłym filozofem.
W: Czy będzie pan w filmie grać na lutni?
ZZ: Na tym jest trudno nauczyć się grać. To jest film, więc zaręczam, że będzie brzmiało jak najprawdziwsza, najpiękniejsza lutnia.
W: Podoba się panu ta postać, Jaskier?
ZZ: Gdyby mi się nie podobała, to bym jej nie grał.
S: Czy Jaskier będzie, tak jak w książce, wielkim kobieciarzem?
ZZ: Jest taki sygnał, myślę, że dość jednoznaczny.
S: Podoba się panu ten charakter człowieka?
ZZ: Proszę nie mówić mojej żonie, ale tak.
W: Elfy są przedstawione, podobnie jak u Tolkiena, jako postacie bardzo wysokie a jak sam Sapkowski napisał, Jaskier był często mylony z elfem, jako, że był bardzo wysoki i przystojny ...
ZZ: Wszystko się zgadza.
S: Czy polubił pan już tę postać ?
ZZ: No pewnie. Myślę, że w ogóle trzeba lubić swoją pracę, a akurat ona teraz opiera się na tej roli. Słuszne jest to, co powiedział Michał Żebrowski, że czasami zapominamy, iż aktorzy są ludźmi do grania ról. I naprawdę są w stanie zagrać różne charaktery a charakter Jaskra jest mi nie obcy. Z tym większą radością i sympatią gram tę rolę.
S: To jest chyba rola wymarzona dla pana?
ZZ: Myślę, że chyba tak jest. Ale jak przeczytałem scenariusz to się trochę bałem, że może troszki to będzie nie tak. Już pomijam szczegóły, o których właśnie mówiono, że wzrost jest nieodpowiedni i tak dalej. Myślę jednak, że to jest de facto wtórne, nie chcę obrazić zagorzałych fanów, ale chodzi tu o wnętrze a nie tylko o to, jak co wygląda. Ważne jaką naprawdę funkcję w książce pełni. My kreujemy nową rzeczywistości, opartą w znacznej mierze na rzeczywistości stworzonej przez pana Sapkowskiego.
W: Czy miał pan jakieś przygody z końmi na planie?
ZZ: Może nie aż tak niebezpieczne, ale jeździmy ciągle konno i to wiąże się z pewnymi trudnościami, zwłaszcza w wąwozach czy kamieniołomach, a tak do tej pory było. To dotyczy głównie Michała Żebrowskiego, który miewał już momenty trudne.



Szybka rozmowa na temat bazyliszka - o swoim dziele opowiada rekwizytor

T: Gadzisko potrzebne było do sceny, w której wiedźmin wynosi je z podziemi. Nie ma jeszcze rany, ale to już pod okiem reżysera, na planie będziemy robić.
S: Ile dni zajęło robienie potwora?
T: Czternaście. W zespole pięcioosobowym.
S: Z czego jest zrobiony?
T: Z lateksu.
S: Czy powstaną jeszcze jakieś potwory?
T: Tak. Będziemy robili jeszcze jednego potwora.
S: A złoty smok?
T: Złoty smok, o ile się orientuję, jest jeszcze tajemnicą produkcji. Natomiast bazyliszka wykonano w Studiu Filmowym Itaka i w Pracowni Efektów Specjalnych z Łodzi.
S: Co się stanie z nim po zakończeniu zdjęć? Zaginie?
T: Na pewno posłuży do promocji filmu, bo uważam, że jest to bardzo ciekawy rekwizyt. Na pewno nie zginie, podejrzewam, że będą się o niego toczyły ciężkie boje.
S: Może zostanie wystawiony na aukcji?
T: Może.
S: A wtedy my go kupimy. [śmiech]